Remont mieszkania – pierwsze prace wykończeniowe

remont mieszkania - Śnieżka Eko

Planując urządzanie mieszkania, oczyma wyobraźni widzimy piękne aranżacje wnętrz, stylowe meble i dodatki. Przeglądamy sklepy internetowe w poszukiwaniu idealnej kanapy albo stołu. Dobieramy dominujące kolory, ustalamy rozmieszczenie mebli, itd. Jednak zanim to się wydarzy i dojdziemy do najprzyjemniejszego etapu urządzania, zazwyczaj czekają nas jeszcze nieco mniej przyjemne prace remontowe.

Piszę, że są mniej przyjemne nie ze względu na ilość napotkanych problemów, które de facto mogą pojawić się na każdym etapie. Wspominam o tym dlatego, że raczej mało kto ekscytuje się szpachlowaniem ścian czy przerabianiem instalacji elektrycznej. Mój remont diametralnie różnił się w przypadku mieszkania z rynku pierwotnego (aktualne) i wtórnego (wcześniejsze). Co ciekawe, nie sposób przenieść doświadczenia z jednego remontu na drugi. Zanim zdecydowałam się na nową inwestycję, często spotykałam się z opinią, że łatwiej jest robić mieszkanie od zera. Nie trzeba niczego zrywać czy skuwać, ściany i podłogi są proste, instalacja elektryczna nowa. Teoretycznie wszystko się zgadza, ale pewnie nikogo nie zaskoczę, jeśli napiszę, że rzeczywistość niekoniecznie musi być taka różowa.

remont mieszkania - malowanieremont mieszkania - Śnieżka Satynowa

Odbiór techniczny mieszkania

Żeby nieco ułatwić sobie (panu płytkarzowi i ojcu) późniejsze prace wykończeniowe, wynajęłam inspektora budowlanego, który towarzyszył mi przy odbiorze mieszkania. To dość powszechna praktyka, aczkolwiek znam sporo osób, które pominęły ten etap. W Gdańsku koszt takiej usługi waha się między 150-400 zł.

Na co zwraca się uwagę podczas odbioru technicznego? Po pierwsze na to, czy metraż mieszkania się zgadza, ściany są proste, gniazdka elektryczne działają oraz czy wylewka na podłodze jest równa. Ponadto sprawdzane są szyby (ewentualne rysy), drzwi wejściowe, szczelność okien. Jeśli umowa zakłada szpachlowanie ścian lub sufitów – również sposób wykończenia.

Moja lista poprawek dla dewelopera była długa – krzywe ściany, pęcherzyki powietrza pozostawione po szpachlowaniu i szlifowaniu sufitu, rysy na szybach, zepsute gniazdko, rysa na ościeżnicy, jakieś niedoróbki na balkonie. Większość z nich jednak została poprawiona jeszcze tego samego dnia, tak żebym mogła terminowo odebrać mieszkanie.

Pomiary

W moim mieszkaniu to właśnie miara jest najczęściej używanym (i gubionym przeze mnie) narzędziem. Bez niej nie byłam w stanie zrobić zakupów, rozpocząć prac remontowych czy urządzić choćby kawałka przestrzeni. Jak się później okazuje, każdy centymetr robi różnicę. Co ciekawe, już na wstępie należy określić, jak będzie wyglądała kuchnia czy łazienka, łącznie z rozmieszczeniem mebli, dodatków oraz wymiarami szafek. Od tego zależy m.in. sposób położenia płytek. Jeszcze przed rozpoczęciem prac kafelkarz musi znać dokładne wymiary kuchni (wysokość szafek górnych i dolnych, to jak daleko kuchnia ma sięgać). W moim przypadku fuck up był podwójny, bo zabrakło kafli na długości (jak wspominałam, centymetr robi różnicę) oraz jednego paska na górze. Przeważnie dolne szafki mają 80 cm wysokości – na pewno ikeowskie i podobno te na wymiar także. Nie wiedzieć dlaczego ani mój płytkarz, ani też system projektowania w Ikei nie bierze pod uwagę wysokości nóżek, a to prawie 10 dodatkowych centymetrów!!! Nie da się ukryć, dokładne i przemyślane pomiary to podstawa 🙂

Instalacja elektryczna

Jeśli kupujecie tzw. „dziurę w ziemi”, to jeszcze na etapie budowy możecie dokonać zmian w instalacji elektrycznej. Oczywiście za dodatkową dopłatą. Zazwyczaj w standardzie liczba gniazdek czy rozmieszczenie lamp są średnio satysfakcjonujące. Możecie więc pokusić się o własne rozlokowanie, oczywiście jeśli, w przeciwieństwie do mnie, nie spóźnicie się i określicie swoje wymogi na etapie zakładania instalacji w całym budynku, macie na ten temat jako takie pojęcie oraz (ponownie) wiecie, jakie będzie rozmieszczenie mebli w mieszkaniu. Ja robiłam to już po odbiorze mieszkania. Miałam w domu elektryka, więc było mi nieco łatwiej. Przeniosłam jedną lampę w salonie, tak żeby wisiała nad stolikiem. Skułam pół sufitu i dodałam do niej drugą, równoległą. Ukryłam w ścianie dwa gniazdka – w zależności od tego, czy i na jakiej wysokości będę chciała mieć w przyszłości telewizor. Zamontowałam dwa włączniki do lamp nad lustrem w łazience. Wynika to z moich nawyków – światło przy lustrze zapalam włącznikiem obok niego, ale wyłączam już po wyjściu z łazienki. Umieściłam też wiele dodatkowych gniazdek w miejscach bardziej dopasowanych do planowanego rozkładu mebli. Cel był jeden: jak najmniej widocznych kabli! Nie interesowały mnie żadne podwieszane sufity i inne tego typu potworki. Podobno jestem elektryczną minimalistką!

remont mieszkania - instalacja elektryczna remont mieszkania - instalacja elektryczna

Ściany

Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że po tym remoncie o szpachlowaniu, szlifowaniu i malowaniu ścian wiem już niemal wszystko. Tak się składa, że wszystkie te czynności wykonywaliśmy w mieszkaniu dwukrotnie! O problemach z odchodzącą farbą, nierównościami, rysami oraz pęcherzykami powietrza pisałam już w tym poście. Do dziś nie mogę jednoznacznie określić, czyja to była wina. Czy ściany nie były dosuszone (szybki odbiór mieszkania), czy tata był mało dokładny, a może użyte materiały się nie sprawdziły. Tak czy inaczej, wszystkie ściany i sufity gruntowaliśmy, szpachlowaliśmy i malowaliśmy jeszcze raz. Zmieniliśmy absolutnie wszystko – od materiałów (przenieśliśmy się w 100% na produkty Śnieżki), wykonawcę oraz warunki pracy.

Polecam pracę z halogenem. Właściwie nie wyobrażam sobie innej możliwości. Pęcherzyki powietrza, paprochy czy rysy są widoczne, ale zwykle dopiero wtedy, gdy do mieszkania wpada słońce. Stąd konieczność użycia specjalistycznego oświetlenia.

Jeśli zaś chodzi o materiały, zmieniliśmy je na uniwersalny grunt polimerowy ACRYL-PUTZ® GU 40, który nakłada się grubym pędzlem lub wałkiem oraz śnieżnobiałą gładź szpachlową ACRYL PUTZ® ST12 PRO. Podobno bardzo łatwo się ją nanosi (wiem od wykonawcy), zaś powierzchnia jest doskonale przystosowana do malowania (wiem z własnego doświadczenia) 🙂

Większość ścian w mieszkaniu zostanie biała, ale planuję kilka malarskich DIY. Na etapie remontu użyliśmy trzech rodzajów farby, o których wspominałam już w tym poście. Były to: matowa Śnieżka Eko (do standardowego wykończenia), Śnieżka Satynowa (w miejscach, w których mogą pojawiać się plamy) oraz Śnieżka kuchnia łazienka (doskonała w pomieszczeniach narażonych na powstawanie wilgoci). Wiele osób radziło mi, żebym położyła płytki w całej łazience, bo mogę niechcący opryskać ściany wodą. Mieli rację, jestem niezdarą :). Jednak przy wyborze odpowiedniej farby brak płytek nie stanowi problemu. Śnieżka kuchnia łazienka tworzy powłokę, która chroni przed rozwojem bakterii i grzybów. Do tego jest odporna na zmywanie i szorowanie!

remont mieszkania - Śnieżka Satynowa remont mieszkania - malowanie remont mieszkania - grunt i gładź szpachlowa Śnieżka remont mieszkania - grunt i gładź szpachlowa Śnieżka

Panele i płytki

W kwestii podłogi mogę powiedzieć tylko tyle, że marzyło mi się drewno, ale wygrały kwestie praktyczne i ekonomiczne. Szukałam więc paneli, które będą najlepiej imitowały drewno (już kilka osób się pomyliło, więc nie jest źle) oraz takich z widocznymi szczelinami między pojedynczymi deskami. Jeśli zaś chodzi o płytki w kuchni i łazience, nie miałam żadnych wątpliwości, bo już na początku założyłam, jak chcę, żeby wyglądały te pomieszczenia. Na podłogę w łazience wybrałam kontrastową mozaikę w odcieniach szarości, brudnej bieli oraz czerni. Jak dotąd to ona zebrała najwięcej komplementów od Was oraz znajomych, którzy widzieli ją na żywo. Fuga między płytkami ma identyczny odcień oraz grubość, jak linie dzielące poszczególne wzorzyste kwadraty na płytkach. W przypadku kafli na ścianie zdecydowałam się na popularne prostokątne płytki. Widziałam je w wersji z białą oraz szarą fugą, ale nigdy nie dawały efektu „wow”, jak w mieszkaniach, które podglądałam na Pintereście. Dlatego też wybrałam mało praktyczną, za to bardzo efektowną czarną fugę. Podobnie zrobiłam w przypadku płytek w kuchni – matowych, niewielkich kwadratów. Czarne fugi pasują do uchwytów przy szafkach, baterii oraz czarnego, granitowego zlewu.

remont mieszkania - mozaika, płytki do kuchni i łazienki

Większość prac wykończeniowych mamy już za sobą. Zostały drobne poprawki, ale to szczegóły, których nikt poza mną pewnie by nie zauważył. Teraz zabieram się za najfajniejszą część, czyli urządzanie! Powoli czuję się tu jak u siebie! Czuję magię 🙂

Comments

  1. Paulina Nowak Odpowiedz

    Remont mieszkania to wyzwanie, ale jeżeli ma się plan i koncepcje nic nie jest w stanie nam przeszkodzić 🙂 Zwłaszcza, gdy kobieta czegoś chce 🙂

  2. Ewa Macherowska Odpowiedz

    Bardzo lubię te Twoje „remontowe” posty! 😉

  3. Daria Odpowiedz

    Śnieżka idealna do sufitów 🙂

    Blog kosmetyczny

  4. Andrzej Odpowiedz

    U mnie remont dopiero się zaczyna, więc znając życie, skończy się po wakacjach 🙂

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.