8 maja 2014

Blogerka modowa – powód do dumy? Czyżby?

IMG_6514

Ten post jest moją odpowiedzią na sytuację, o której pisali już Tobiasz Kujawa i Paweł Opydo. Celowo jednak wykraczam w tym tekście poza aferkę wokół Jess. Bagno, w którym od dawna się taplamy jest dużo większe. 

Kiedy ktoś pyta o kierunek moich studiów, na jednym wydechu odpowiadam: filologia polska ze specjalnością publicystyczno-dziennikarską, nie zostawiając miejsca na spację. W przeciwnym razie między filologią polską a specjalizacją pada pytanie: „to będziesz uczyła w szkole, tak?”. I choć uważam, że praca nauczyciela jest jedyną słuszną drogą po studiach polonistycznych, nie zamierzam i nigdy nie zamierzałam tej drogi obierać. Tutaj sprawa jest stosunkowo prosta. Żeby uniknąć zaszufladkowania, muszę pamiętać, by wypowiedzieć całą frazę w jednym ciągu.

Gorzej, kiedy nowo poznana osoba pyta mnie o to, czym się zajmuję zawodowo, a ja odpowiadam, że bloguję o modzie. W tym miejscu także pada pytanie, tym razem: „jesteś szafiarką?”. Wbrew opinii niektórych, nie jest to wyrażenie pejoratywne, ale emocje i oceny – które rodzą się w głowie moich rozmówców – też nie należą do najbardziej pozytywnych. Nie zrozumcie mnie źle. Nie ma dla mnie lepszego zajęcia od blogowania! Sprawia mi tak wielką radość, że trudno mi to zakwalifikować do kategorii „praca”. Jednak określenie blogerka modowa czy szafiarka od dawna jest synonimiczne z przymiotnikami: głupia i pusta. Jako że zwykle mam duży dystans do ludzi wokół i chyba jeszcze większy do siebie, nie przejmuję się tym szczególnie. Jednak dziś poczułam, że całe to szufladkowanie zaszło trochę za daleko. O ile jestem w stanie po kilku wymienionych zdaniach, przekonać rozmówcę, że poza końcem własnego nosa i szmatkami, jakie mam na sobie, widzę otaczający mnie świat, albo że przeczytałam w życiu (więcej niż) kilka książek, to przestało mnie bawić, że muszę to w ogóle robić!

Mój rozmówca jest zaskoczony, kiedy rozmawiam z nim o literaturze, kinie, mediach, reklamie i <wstaw tu wybrany temat, inny niż kulinaria>. To samo, kiedy widzi, że nie piszczę na widok każdej nowej rzeczy w swojej szafie. Jest zaskoczony, gdy mówię, że unikam eventów i selekcjonuję je tak, by pojawić się na góra trzech w ciągu roku. Także wtedy, kiedy stwierdzam, że bardziej komfortowo czuję się w środowisku blogerów prowadzących media (blogi i vlogi) innych kategorii niżeli modowe (z nielicznymi wyjątkami w jednej i drugiej grupie). Mój rozmówca, gdy usłyszy na początku konwersacji, że jestem blogerką modową, zakłada z góry, że wyżej wymienione sytuacje nie mogą mieć miejsca.

Nie chcę się tu przechwalać swoją rzekomą inteligencją i obyciem! Istnieje przecież druga strona medalu. Za każdym razem, kiedy powiem coś niepoprawnie (lub nie daj Boże napiszę!), gdy okazuje się, że czegoś nie potrafię/ nie wiem, kiedy jestem marudna albo <wstaw wybraną słabość>, cechy te przypisuje się nie mnie jako osobie, ale mnie – głupiej i pustej blogerce modowej. Na szczęście ta druga sytuacja ma miejsce dużo rzadziej, ale nie sposób tego pominąć.

Rozmówca, który na mnie patrzy, odtwarza w pamięci informacje, jakie przeczytał o blogerkach na Pudelku, słynny materiał Chajzera z Warsaw Fashion Weekend, wystąpienie Julii (Maffashion) u Kuby Wojewódzkiego czy też wypowiedzi Jess (Jemerced) o wrednych starych dziennikarkach i o tym, że wszyscy jej zazdroszczą, bo jest młoda i utalentowana. Jeśli kogoś w tym miejscu uraziłam, przepraszam! Ale teraz to Wy powinnyście przeprosić mnie i kilka innych dziewcząt, wziąć odpowiedzialność za wizerunek społeczności, którą – czy tego chcecie czy nie – budujecie. To że media karmią się takimi wpadkami, nie jest żadną nowością. To, że – podobnie jak każdy – popełniacie błędy, nie jest zaś żadną zbrodnią! Tak samo w przypadku nowych rzeczy, których próbujecie, a które kończą się fiaskiem. Jednak ŚWIADOME i NIEUSTANNE obnażanie braków elokwencji – jest już dla mnie zagadką!

Opiszę to trochę „okrężnie”, ale jestem przekonana, że doskonale zrozumiecie, co mam na myśli. Nie pokazuję Wam, jak śpiewam, bo nie jestem dobrą piosenkarką. Lubię to robić, dlatego nie ograniczam się w samochodzie, pod prysznicem czy upojona winem podczas karaoke. Nie zgadzam się na wywiady w języku angielskim, ponieważ – w moim przypadku – jest on tylko komunikatywny. Vlog jeszcze się nie pojawił, choć zdążyłam nagrać kilka prób. Za pierwszym razem jakość nie była zadowalająca, za drugim – mówiłam, jakbym miała (za przeproszeniem) kij w tyłku, więc cała ta poprawna polszczyzna wyszła mi bokiem. Najwyraźniej, kiedy nie mam przed kamerą rozmówcy, wcielam się w sztywną panią z wiadomości.

Korzystając ze znanego wszystkim powiedzenia: „piłeś – nie jedź”, powiem to, co powinno być dla większości oczywiste: nie potrafisz składać zdań po polsku – nie pisz, nie wypowiadasz się w miarę poprawnie, boisz się kamery lub masz dużą wadę wymowy – nie mów, nie masz wiedzy na dany temat – nie wypowiadaj się, nie znasz doskonale angielskiego – nie udzielaj wywiadów w tym języku, mówisz zanim pomyślisz – odmawiaj uczestnictwa w nagraniach „na żywo”. Kiedy robisz coś dobrze i nagle powinie Ci się noga, wszyscy będą wiedzieć, że to chwilowe. Kiedy pokażesz światu to, co jest Twoją najsłabszą stroną – niestety także! I żeby była jasność: mam tu na myśli wyłącznie treści, jakie blogerzy prezentują na swoich stronach oraz sytuację konfrontacji z mediami, konfrontacji, na których traci całe środowisko i za które całe środowisko musi się potem wstydzić. Przyznaję więc, jest mi wstyd…

Dołącz do dyskusji! 29 komentarzy

  1. Licencjat to jeszcze nie studia. Przykro mi.

    Odpowiedz
    • Komentarze na temat są moimi ulubionymi 😉

      Odpowiedz
      • W dobie debili na studiach o najbardziej wymyślnych nazwach opisujących te kierunki nierzadko osoba jedynie z licencjatem lub w ogóle bez studiów prezentuje o wiele wyższy poziom niż ludzie, ktorzy uważają że skoro studiują to samorozwój załatwi za nich ktoś inny. Szufladkowanie po tytule jest co najmniej od kilkunastu lat po prostu głupie (ja skończyłam 2 magisterki i robię doktorat – wciąż czuję się niedoedukowana).

        Odpowiedz
  2. W dużym skrócie piszesz, że Dżesika nie powinna udzielać wywiadów w telewizji bo nie ma do tego talentu – dlaczego sama takich wywiadów nie udzielasz? Dlaczego sama jesteś nieobecna w ogólnopolskich mediach (jakie by one nie były), a ganisz za to Dżesike?

    Odpowiedz
    • Sam odpowiedziałeś/aś na pytanie, które mi zadałeś/aś. Krytykuję ją, bo „nie ma do tego talentu”. Ubrałabym to inaczej w słowa (co zresztą zrobiłam w tekście), ale można powiedzieć, że potwierdzam to co napisałeś /aś 🙂

      Odpowiedz
  3. Bez urazy, ale Dżesika przynajmniej co drugie słowo nie mówi „yyyyyy…”. Dziewczyna mówi składnie, a fakt, że się stresowała, uważam, że nie powinien podlegać krytyce, szczególnie z Twojej strony.

    Odpowiedz
    • Zgadzam się z Tobą w zupełności. Kapuczino, niestety śmiem twierdzić, że Twoje krótkie wywiady czy wypowiedzi w Panoramie nie są zbyt elokwentne, dlatego też nie powinnaś rościć sobie prawa do krytykowania, z tego, co wiem, najbardziej znanej blogerki modowej w Polsce.

      Odpowiedz
      • Akurat Kapuczina nie ma problemu z wypowiadaniem się lub pisaniem elokwentnie i poprawnie. Zgadzam się z Tobą, Kapuczina, nie ma sensu łapać się za coś z czym zupełnie sobie nie radzimy i się ośmieszamy, jak to robi Jess. Bardzo ładnie napisany tekst, może nawet zbyt delikatnie.

        Odpowiedz
  4. Bawią mnie komentarze anonimów powyżej. To co, „sławnym” blogerkom się tylko słodzi? Nie można napisać o nich krytycznego tekstu?

    Odpowiedz
  5. Przecież tu nie chodzi o żadne słodzenie M.. Ale wydaje mi się, że nie powinno się krytykować za coś, czego samemu nie robi się lepiej. Paulina świetnie prowadzi swojego bloga, zdjęcia ma zawsze perfekcyjne, ale Jej wypowiedzi są bardzo męczące i infantylne, moje OSOBISTE zdanie. Dlatego, Kapuczino! Więcej zdjęć, a mniej pisania i mówienia.
    Pozdrawiam serdecznie, Ania

    Odpowiedz
    • Widzisz jest różnica między wypowiedziami Kapucziny w mediach a wypowiedziami Jess. Podstawowa to ta, że Kapuczina wypowiada się składnie, może się gdzieś stresować, chociaż specjalnie nie wyczułam. Faktem jest, że dostaje banalne tematy, więc ciężko mówić o jakiś wyżynach konwersacji z dziennikarzem. Ale Jess często dostaje podobne tematy i nie złoży zdania pojedynczego w całość, mówi niewyraźnie i do tego na co tu zwróciła uwagę Kapuczina, nagrywa filmiki, gdzie wyzywa (dodam: jak gimnazjalistka) innych ludzi! Sory, ale to jest poniżej poziomu internetowego hejtera! I tym różni się krytyka jaką wysuwa Kapuczina (zresztą fajnie, mądrze napisana – proszę o więcej) od tej, jaką wysuwa Jessica w swoich wypowiedziach. Jess ma świetne wyczucie mody, stylizacji i na tym właśnie powinna poprzestać, bo jej zachowanie faktycznie rzutuje na całe środowisko.

      Odpowiedz
  6. Ja to widzę na przykładzie dziennikarzy, taki Żakowski jak pisze to świetnie, ale jak już prowadzi z kimś wywiad to zachowuje się jak dziecko, którego rozmówca ma prowadzić. Generalnie każdy ma jakieś tam słabsze strony i to akurat nie problem, dopóki jesteśmy ich świadomi. Ludziom jednak brakuje często samokrytyki, a czasem wręcz wydaje im się,że im większego debila z siebie zrobią tym lepiej (casus warsaw shore).

    Blogerki modowe to akurat wdzięczny temat do wyżywania się. Tego, że jakiś nerd od iOSa bredzi jak potłuczony trudniej zauważyć, bo każda bzdura brzmi poważnie jak poleje się ją odpowiednią ilością techno-bełkotu. A szufladki myślowe, że jak ładna to głupia i próżna, są wygodne. Inna sprawa, że często pojawiają się okazy potwierdzające słuszność takowych sądów. Na czym cierpieć będzie reszta. Ale też niestety takie akurat środowisko, które ściąga większą ilość wspomnianych okazów, przez łatwość i oprawę jaką to zajęcie emanuje.

    Ciuchy to jednak nie literatura, a blichtr i lans jakim ocieka ta branża ogólnie jest dla mnie dość żenujący, mimo, że sam lubię modę (choć znam się na niej średnio słabo i wiem tylko kiedy ubrałem się jak menel, a kiedy jakoś lepiej), to często łapie się na myśleniu ze jednak większość to nadęte dupki muszą być. Czy to prawda jest nie wiem, ale z akurat szczęśliwie obserwując trzy blogerki z tego segmentu mogę powiedzieć, że dwie mają sporo oleju w łowie, a trzecia przynajmniej dobry styl (bo po za zdjęciami, nie dane mi było z niczym w jej przypadku zapoznać).

    Odpowiedz
  7. Blogosfery nie śledzę intensytwnie, wpadki są w każdym biznesie, hejterzy też- na ten temat się nie wypowiem – nie znam się 🙂 Ale mogę się wypowiedzieć na temat Twoich tekstów – czyta się bardzo dobrze, w sumie niezależnie od tematu. Masz lekkie pióro i za to m. in. cenię Twój blog.

    Odpowiedz
  8. Kapuczina bardzo Cie lubie i szanuje, za to co robisz. Jednak uwazam, ze troszke przesadzilas. Wedlug Ciebie osoba z wada wymowy nie moze sie publicznie wypowiadac, to co ma robic? Schowac sie w piwnicy i nie wychodzic na swiatlo dzienne? A co maja robic, ludzie niepelnosprawni? hmm [Wiem, ze od a sie zdania nie zaczyna, ale tak lube 🙂 Polskich znakow nie posiadam] Moze moje poglady na swiat sa inne gdyz od 8 lat nie mieszkam w Polsce i z dnia na dzen uwazam, ze Polska to jeden wielki zascianek, nie zaleznie od masta. Wiecej tolerancji kochani, to ze Jess sepleni to nie znaczy, ze zle sie wypowiada.Oczywiscie nie ogladalam wszystkich jej wypowiedzi, ale te ktore obejrzalam sa wzglednie dobre. P.S. Skad wiesz, ze sie nie leczy? Sama chodzilam do lokopedy. Milego dnia.

    Odpowiedz
    • To, że Jess ma wadę wymowy, samo w sobie nie jest problemem – to chyba jasne. Analogicznie, spójrz na Marcina Mellera, który też nie mówi najwyraźniej, a nie powiesz o nim, że robi z siebie idiotę w mediach (przynajmniej ja tego nie powiem). W przypadku Jess mamy inną sytuację. Tu obnażamy wszystkie wady na raz: wadę wymowy, mówienie półsłówkami. Do tego dochodzi obrażanie kogoś za pomocą wyrażeń, które daleko wykraczają poza internetowy hejt, a na pewno nie mogą być kwalifikowane jako krytyka. Plus jeszcze wieczne przechwalanie się swoimi „osiągnięciami” na forum publicznym. To WSZYSTKO NA RAZ nie buduje wizerunku, który miałby jakiekolwiek pozytywne znamiona. Za to, biorąc pod uwagę jej popularność i fakt, że Jess jest jedną z reprezentantek środowiska blogerek modowych, sprawia, że całe to środowisko jest postrzegane w podobny sposób.

      Odpowiedz
      • Kapuczino Pan Marcin Mellera, to troszke inna bajka. Napewno wiesz, ze jest historykiem, dzennikarzem i prezenterem TV, a przedewszystkim nie ma 21 lat, a prawie 46. Mysle, ze z czasem i Jess poszerzy zasob polskiego slownictwa i nabierze oglady, ale poki co fajnie, ze cos robi. Kazdy ma prawo do wlasnego zdania, nawet jezeli jest krytyczne, jednak wypadaloby pamietac, aby nikogo nie obrazac, nie uzywac wulgaryzmow itp. Jesli Jess tak robi, to powinna to zmienic. Mimo wszystko uwazam, ze Julia czy Jess wcale nie tworza calej sfery blogowej, ani nie psuja opini o blogerkach modowych. Kazdy sam pracuje na swoj wizerunek. Nie sadze, zeby ktos ogladajac wywiady Jess stwierdzil, ze jest glupia, a raczej przebojowa, odwazna i zaradna. Korzysta z zycia i dobrze wykorzystuje swoj czas, jest na fali to plynie razem z pradem :). Tobie tez radze korzystac z popularnosci i osiagac jeszcze wieksze sukcesy niz tamte dziewczyny. Chyba, ze ASIA ma racje i przemawia przez Ciebie zazdrosc?

        Odpowiedz
  9. Wreszcie ktoś to napisał. Kapuczina zreszta nawet nie uderza personalnie w Jess, nie nazywa nikogo stara wiedzma czy jak to ona tam powiedziała w swoim śmiesznymi filmiku. Cóż, nie ten poziom i za to Cię cenie Kapuczina

    Odpowiedz
  10. Wydaje mi się, że wszyscy robią z igły widły. To normalne, że media kreują „gwiazdy”, z niektórymi mają dobre stosunki i te są uwielbiane, a inne są potrzebne, żeby mieć się z kogo naśmiewać. Jess/Maff nikt przed kamerę nie wpychał, nie rozumiem ich fenomenu (o ile Jessica jest jeszcze dość przebojowa, to Julia, hmmm…), ale media łatwo z nich nie zrezygnują, bo temat się przyjął, więc nikt nie oskubie kury dającej złote jajka, nikt nie przestanie zapraszać dziewczyn na wywiady, a że same mają o sobie mniemanie przewyższające wszystko inne, to jak mają odmówić. Pani Piotrowska ma rację co do pokory (chociaż powinna poszukać jej też u siebie), skoro mam tyle lajków na fanpejdżu, bo nastolaty się nudzę i mi komentują, to jestem królową. Poza tym, skoro Kasia Cichopek może być aktorką i pisarką, a Ilona Felicjańska do kompletu matką roku, to czemu się tu dziwić. Wyłączmy internety, weźmy się za książki (nie wyżej wspomnianych autorek).

    Odpowiedz
  11. hmmm, muszę się nie zgodzić z fragmentem o tym, że jak ktoś mówi sztywno czy się zacina, czy niewyraźnie to nie powinien mówić. :c uważam, że jak ktoś ma coś ciekawego do powiedzenia to nieważne jak to powie, ludzie go wysłuchają i docenią.

    czytając twoje odpowiedzi na komentarze i w ogóle cały ten post odnoszę wrażenie, jakbyś próbowała oczernić te najpopularniejsze blogerki, za to że są popularne. zalatuje mi zazdrością.
    co do dyskusji o jess.. dziewczyna pisze o modzie. nie ważne jak, ale co. zna historię mody, ogląda pokazy, wie co jest trendy. to się liczy na jej blogu. lubię ją i uważam, ze jej wada wymowy jest słodka. czy każdy musi się perfekcyjnie posługiwać językiem polskim żeby cokolwiek osiągnąć? nie każdy potrafi ogarnąć najgłębsze zakamarki polonistyki. j.polski ciągle ewoluuje, długie słownikowe wyrazy robią wrażenie, ale o wiele łatwiej, szybciej i bardziej zrozumiale jest się posługiwać zwykłymi, najprostszymi wyrazami, takie moje zdanie.

    Odpowiedz
  12. Głupia sprawa -ciężki temat…Każdy się może zestresować przed kamerą lub większym gronem widzów niekiedy dość brutalnych w ocenach.Ale przechwalanki Jess są już lekko mówiąc słabe do zniesienia…Troszkę pokory i skromności która dodaje uroku bardzo by się tej Pani przydała.Nad wadą wymowy pracując z mediami też warto byłoby popracować( jedna torebka Chanel mniej i logopeda z aparatem opłacony :-)).Reszta no cóż, rzecz gustu.Kapuczino tekst bardzo szczery ja się pod nim podpisuję 🙂

    Odpowiedz
  13. Wy łąka sowa las mój komentarz. Może się w Tobie coś sie zmieni i w twoim zachowaniu

    Odpowiedz
  14. ja też zgadzam się z postem powyżej – mniej pisania, więcej zdjęć. Tego nie da się czytać.

    Odpowiedz
  15. To ciekawe, że napisałaś tekst, który prowokuje do dyskusji, a potem przestałaś odpowiadać na komentarze. Podjęłaś temat, a potem nie dałaś rady udźwignąć wymiany zdań.

    Odpowiedz
    • Później nie było komentarzy, które wymagałyby mojej odpowiedzi. No chyba że pytanie o zazdrość, które uznałam za śmieszne i retoryczne;).

      Chyba że coś pominęłam?

      Odpowiedz
  16. Jako stateczna 30- latka stwierdzam, ze Twój tekst jet świetny. Idealnie opisuje zależności między osobą a komunikatem , jaki wysyła. Mądrych blogów jest bardzo mało- Twój jest w tej elicie. Udowadniasz, że metka LV czy innej Prady, nie znaczy nic!

    Odpowiedz
  17. Normalnie nie biorę udziału w dyskusjach w komentarzach, czasem dziwię się sobie, że je czytam ale właśnie w tym sęk, iż ludzie mający wpływ na na rozrywkę i kulturę powinni być przykładem dla reszty społeczeństwa. Według mnie zdanie jednej z komentujących, że nie ważne jak ktoś się wypowiada, jeśli zna się na rzeczy jest dla mnie zdaniem flagowym dzisiejszych czasów. Dziś wszystko jest nie ważne jak i byle jak. w kulturze obrazka ładne zdjęcia i stylizacje stoją ponad styl i umiejętność wypowiedzi. Często nawet nie czytamy opisów. A jeśli już, nie rażą nas błędy bo sami je robimy i gdzie niby mamy zażyć odrobiny poprawnego języka ? Na pewno nie w telewizji, internecie, o gazetach również powinno się powoli zapominać Kapuczina lubię Twoje stylizacje ale posty jeszcze bardziej 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Autor

Paulina Rudnicka

Kategorie

Inne, Moda

Tagi

, , , , ,
Udostępnij ten post na: Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na Google+ Udostępnij na Pinterest