22 listopada 2016

Groningen – dziennik z podróży

Groningen - barki na wodzie

Piątek 3.00 rano, 3 godziny snu i kilka budzików – udało się! Godzinę później siedziałam wygodnie w samochodzie w drodze na lotnisko, skąd miałam wyruszyć do Groningen – urokliwego miasta położonego w północno-wschodniej Holandii. Celem podróży było spotkanie blogerów organizowane w ramach festiwalu Let’s Gro oraz oczywiście zwiedzanie okolicy, zaś partnerami całego wydarzenia – miasto i lotnisko Groningen Eelde Aiport. Bezpośredni lot z Gdańska do Groningen trwa nieco ponad godzinę.

Zaprosiłam swoją przyjaciółkę Emilię, by poleciała ze mną w roli fotografa. Muszę przyznać, że okazała się też niezłą organizatorką i „ogarniaczem”, czego nie można powiedzieć o mnie. Pierwszego dnia wycieczki wypaliłam sobie żelazkiem wielką dziurę w bluzce, zaś trzeciego – zapomniałam zabrać na zdjęcia karty pamięci 🙂

Groningen architektura Groningen w Holandii Kwiaty sprzedawane w Groningen

Zaraz po przylocie, zameldowałyśmy się w hotelu – spałyśmy w Mercure Hotel Groningen Martiniplaza i… wyruszyłyśmy na zakupy. Jako że Emilia miała dużo miejsca w swojej walizce, musiałyśmy wejść do Primarka lub – jak wolę kto woli – taniego primaniego. Już po 10 minutach okazało się, która z nas jest większą zakupoholiczką. Nie patrzcie na mnie – ja wybrałam jedynie dwa drobiazgi dla mojej Pauli i Kasi.

Vive la vie - witryna Przed sklepem z winylami Groningen - witrynaPrzewodniczka w Groningen

PIERWSZE WRAŻENIE

Od razu rzuciły nam się w oczy piękne ceglane budynki i kolorowe drzwi – Groningen jest zadbanym miastem zarówno w centrum, jak i na przedmieściach, które oglądałyśmy zza szyb autobusu, przemieszczając się z lotniska do hotelu. Jest czyste – obrzydliwe graffiti na murach i śmieci na ulicach należą raczej do rzadkości. Do tego dochodzą piękne nieogrodzone trawniki i wielkie odsłonięte okna – mieszkańcy Groningen nie używają firan czy zasłon, sporadycznie pojawiają się też rolety. Taki Big Brother przez okrągły rok!

Zwiedzanie GroningenHolandia - architektura Wielkie nieosłonięta okna w Groningen Weekend w Groningen Gardepoort - Groningen Architektura i rowery w Groningen Architektura w Groningen Park w Groningen Piękne drzwi w Groningen

JEDZENIE

Pierwszego dnia zwiedzałyśmy Groningen na nogach (czyt. spacerując) i koło 14.00 wiedziałam, że nie przejdę kolejnego kilometra bez porządnego posiłku. Słowo „porządny”  oznacza w tym przypadku duży, a nawet – biorąc pod uwagę zabójczą porę, kiedy jadłam śniadanie – olbrzymi. I tutaj spotkała nas niemała niespodzianka – przed 16.00 zamówicie tu tylko lunch. Nie ma szans na pełne dania obiadowe. Uczulam Was na to, jeśli będziecie wybierać się do Holandii! Nie wszystkie lokale mają też angielską kartę dań, ale obsługa zazwyczaj bez problemu ją tłumaczy – tak przynajmniej było w naszym wypadku. W większości restauracji i kawiarni nie można płacić kartami Visa i Mastercard. Za to nie trafiłyśmy na lokal, w którym nie byłoby dostępu do Internetu – zazwyczaj nie jest nawet zabezpieczony hasłem. Część lokali ma też swoje ogródki, czynne także w listopadzie! Spotkacie tam roześmianych mieszkańców spędzających czas w towarzystwie przyjaciół, siedzących przy stolikach… bez kurtek. Początkowo sądziłyśmy z Emilią, że Holendrzy mają spaczony ośrodek termoregulacji, mówiąc po ludzku – inaczej odczuwają zmiany temperatur. Dopiero trzeciego dnia odkryłyśmy, że część ogródków ma ciepłe nawiewy. Odsłonięte kostki i rozpięte kurtki wciąż jednak pozostają dla nas zagadką!

Groningen - najpiękniejsze kamienice Mini park Nocne życie w Groningen Groningen nocą Groningen - kafle na ścianie

KOMUNIKACJA

Holendrzy poruszają się głównie na rowerach, pieszo oraz autobusami. Przy okazji, jeśli wybierzecie ostatni środek transportu, polecam stronę  9292.nl/en – bez problemu dotrzecie z punktu A do B. Swoją drogą zastanawiam się, czy istnieje u nich pojęcie korków? Na pewno nie w przypadku centrum  i okolic. Może dlatego ludzie w Groningen są tacy szczęśliwi?! Szybko wytłumaczę, co mam na myśli. Jeszcze przed wylotem szukałam informacji o mieście. W jednym z artykułów przeczytałam, że badania poziomu zadowolenia przeprowadzone w 2007 roku na zlecenie Komisji Europejskiej wykazały, że ludzie żyjący w Groningen są najszczęśliwszymi ze wszystkich Europejczyków mieszkających w miastach. Na pewno duży wpływ ma aktywność fizyczna – niezależnie od wieku, Holendrzy w większości poruszają się rowerami. Tak, jak u nas brakuje miejsc do parkowania, tam na każdym kroku spotkać można przypięte rowery. Szukanie swojego pojazdu może okazać się problematyczne. Zamiast tradycyjnych koszyków, z przodu zazwyczaj przypinają drewniane lub plastikowe skrzynki – podobne do tych, w których trzyma się owoce. Nieprzyzwyczajone do takiej ilości jednośladów (a można mówić tu o stadach), raz po raz zatrzymywałyśmy się w obawie przed zderzeniem. Muszę jednak przyznać, że rowerzyści są tam bardzo czujni! Kierowcy zaś zwracają dużą uwagę na rowerzystów i praktycznie zawsze ustępują im pierwszeństwa!

Parking dla rowerów - Holandia Emilia w oczekiwaniu na autobus Groningen centrum Groningen - centrum miasta Weekend w Groningen Head line - sklep z winylami i gramofonami

LUDZIE

Będąc w Groningen, poznałyśmy blogerów z Danii, Belgii oraz Anglii. A także przemiłe Janet i Anneloes – autorki bloga o podróżach i wegetarianizmie Not So Stuffy, odpowiedzialne za organizację całego przedsięwzięcia.

Jeśli już mowa o ludziach, nie mogę nie wspomnieć o uderzającym drobiazgu. Ci w Groningen, których miałyśmy okazję spotkać, byli bardzo uczynni. Mam na myśli restauracje, ale też np. komunikację miejską. Kiedy drugiego dnia źle się poczułam, zostawiłam Emilię na kilka godzin w centrum i samodzielnie wracałam do hotelu, kierowca autobusu zadbał, bym wysiadła na dobrym przystanku i zapytał, czy wiem, jak trafić. Innym razem byłam świadkiem, kiedy matka z dwójką dzieci stała na przystanku i już miała wsiadać do autobusu, kiedy zdała sobie sprawę, że nie  ma przy sobie biletu albo portfela (nie wiem, bo mówiła po niderlandzku). Kierowca poczekał aż przeszuka wszystkie torby i kieszenie (zajęło jej to dobre 2-3 minuty), a kiedy okazało się, że nic z tego – po prostu zabrał ją ze sobą. Bez większej afery!

Plato - sklep muzyczny Sklep z winylami - Groningen Sklep z winylami - Groningen Piękne kamienice w Groningen Sklep z pamiątkami w muzeum Groningen

Tyle informacji taktycznych i spostrzeżeń dotyczących miasta Groningen. W kolejnym poście opowiem Wam, gdzie pójść i co warto zwiedzić!


Fot. Emilia Januszkiewicz, Paulina Rudnicka


Dołącz do dyskusji! 4 komentarzy

  1. Hahaha ale z Was aparatki!

    Odpowiedz
  2. Korki się zdarzają, rowerowe w godzinach szczytu, czasem można znaleźć filmy na jutubku. 🙂

    Odpowiedz
  3. och jak tam ładnie!

    Odpowiedz
  4. Paulina, powiedz proszę, jak uzyskujesz taką jakość zdjęć po ich zmniejszeniu?..

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Autor

Paulina Rudnicka

Kategorie

Lifestyle, Wydarzenia & podróże

Tagi

, , , , ,
Udostępnij ten post na: Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na Google+ Udostępnij na Pinterest