7 stycznia 2013

SCARF AND SNOOD || "Paint the sky…"

 

Gabrielle Coco Chanel twierdziła, że przed wyjściem z domu należy zrezygnować z jednego z dodatków. Patrząc na niektóre stylizacje w sieci, mam ochotę przyznać jej rację. Jednak na potrzeby tego wpisu, trochę zmodyfikuję słowa Coco i skieruję swoją sympatię w stronę innej projektantki- Sonii Rykiel. Nie chcesz zamarznąć? Zanim wyjdziesz z domu, dołóż jeszcze jeden szalik! Kto powiedział, że musi być tylko jeden? Patrząc na moje ostatnie posty, muszę przyznać, że chyba mam jakąś obsesję na punkcie dzianiny. Właściwie to zaczęłam mieć obsesję na punkcie wygody, a to co wełniane (lub pseudo-wełniane) wydaje się takie być. Za królową dzianiny uznawana jest Sonia Rykiel. To określenie powstało w latach 70., a jego twórcami są dziennikarze z amerykańskiej gazety „Women’s Wear Daily”. Sonia jest jedną z moich ulubionych projektantek. Swoją karierę w świecie mody rozpoczęła w 1962 roku, gdy spodziewała się dziecka i nie mogła znaleźć naprawdę wygodnych i rozciągliwych ubrań. Zrobiła więc na drutach całą kolekcję, która spodobała się klientkom paryskiego butiku, prowadzonego przez jej męża. Tak narodziła się nowa marka, a dzianina po dziś dzień jest dominującym materiałem wykorzystywanym przez firmę, którą stworzyła.
Gabrielle Coco Chanel claimed that before leaving the house one needs to give up on one of the extras. Looking at some of the stylings on the internet, I’d like to admit she was right. However, for the purposes of this entry, I’ll slightly modify the words of Coco and will forward my liking in the direction of another designer – Sonia Rykiel. Don’t want to freeze? Before leaving home put on one more scarf! Who said that there must be only one? Looking at my recent posts, I have to admit that I think I have an obsession with knitted fabric. Actually, I started to be obsessed with comfort, and woollen stuff (or pseudo-woollen) seems to be very comfy. Sonia Rykiel is considered to be a knitted fabric queen. This term was created in the 70s, and its authors are journalists from the American newspaper „Women’s Wear Daily.” Sonia is one of my favourite designers. She began hes career in fashion in 1962, when she was expecting a baby and she could not find a really comfortable and stretchy clothes. So she knitted the entire collection, which really appealed to one of the Parisian boutiques’ clients, run by her husband. Thus was born a new brand, and knitted fabric to this day is the dominant material used by the company that created it.P. K. 
 
 Photos by Tomasz Bednarczyk

Buty/shoes- Papilon

Czapka/cap- H&M
Leginsy/leggings- New Look
Szalik/scarf- Christmas gift
Komin/snood- H&M
Sweter/sweater- sh
Torba/ bag- Empik
Komin/ snood- Cubus
Broszka/ brooch- Joliart
 Like me on Facebook

Dołącz do dyskusji! 46 komentarzy

  1. Pisałaś ostatnio,ze w kolejnym poście pojawią się wyniki konkursu, jednak nadal nic nie ma ;( och, ja niecierpliwa ;D

    Odpowiedz
  2. Bambi na torbie prześladuje moje myśli :))
    A Ty jak zwykle bezbłędnie ;))

    Odpowiedz
  3. Pięknie wyglądasz, przecudowne zdjęcia! Buziaki

    Odpowiedz
  4. Takie fajne torby są w empiku ??

    Odpowiedz
  5. twórcze zdjęcia, bez kitu. troszkę żałosne, tak jak te twoje ostatnie dialogi, czy to z mamą, czy z policjantem -.-

    Odpowiedz
  6. świetna torba. + jak zwykle piękny makijaż! uwielbiam.

    Odpowiedz
  7. Cudowny sweter, idealnie się komponuje z czerwonymi ustami 😉

    Odpowiedz
  8. Zdjęcia zdecydowanie na plus!W końcu coś nowego i świeżego;)
    Wspaniały fotograf… i śliczna torba<3
    buziaki;*

    Odpowiedz
  9. można zarówno przytaknąć słowom coco jak i sonii, a tak na prawdę to każdy może znaleźć odpowiednie dla siebie
    widać to zamiłowanie do dzianiny, w poprzednim poście było jej jak dla mnie trochę aż nad to, ale u jest akurat 😉 i widzę sweter w pięknym zielonym kolorze!
    pozdrawiam

    Odpowiedz
  10. cudowne zdjęcia! te soczyste kolory i Twoje usta! świetny szal, a moje serce skradła filcowa torba! – pozdrawiam dasha

    Odpowiedz
  11. a można wiedzieć szminka jakiej firmy? kolor? bo cudowna.

    Odpowiedz
  12. spójrz krytycznie na siebie zamiast na innych
    czy twój blog czasem nie zaśmieca blogosfery?

    Odpowiedz
  13. Ty jesteś ostro pokręcona 😉
    Myślisz nad jabłkiem, kładziesz się na ziemię 😮
    I za to Cię uwielbiam, nigdy nie wiem co wymyślisz

    Odpowiedz
  14. Udowadniasz, że ubieranie się na cebulkę nie musi być męczące i nudne. Świetny pomysł na dwa szaliki! 🙂

    Pozdrawiam,

    Ewelina

    Odpowiedz
  15. warstwy w Twoim wydaniu są bardzo przekonujące 🙂

    Odpowiedz
  16. świetny look, kobertówka jest boska 🙂

    Odpowiedz
  17. Nigdy wcześniej nie myślałam o zakładaniu dwóch szalików wełnianych na raz ♥
    Zainspirowałaś mnie do spróbowania tego połączenia ♥

    Odpowiedz
  18. oj tak, dobry szalik nie jest zły, a co dopiero dwa!

    Odpowiedz
  19. Cera jak zwykle idealna, zazdroszczę.
    ***
    http://WWW.ZAPALOV.BLOGSPOT.COM – BLOG O MOIM PROJEKTOWANIU MODY

    Odpowiedz
  20. Świetny sweter, a buty są cudowne;)

    Odpowiedz
  21. super blog, bardzo chętnie tu wpadam co jakiś czas 😉 Zakochałam się w torebce, jest piękna! <3

    pozdrawiam
    Violet :*

    http://fashiontime-violet.blogspot.com/

    Odpowiedz
  22. Swietny ciepły zestaw w przyjemnych kolorach i te usta brawo:)

    Odpowiedz
  23. Bardzo ładna torebka. 🙂 Zapraszam na mojego nowego bloga, gdzie można obejrzeć ręcznie szyte torebki oraz gorsety mojego autorstwa: http://surrealistycznyduettworczy.blogspot.com/
    Pozdrawiam! 🙂

    Odpowiedz
  24. Mam jedno zastrzeżenie. Tekst polski przerzucony do http://translate.google.pl/ i lekko zmodyfikowany, w miejsach, gdzie translator błędnie gramatycznie/stylistycnie przetłumaczył zdania. Myślałam, że zjeśli blog to Twoja praca i przynosi Ci zyski, będziesz troszkę ambitniejsza w tłumaczeniach swych postów 🙂

    Odpowiedz
    • 1. Stwierdzenie, że blog to moja praca, która przynosi zyski, ma w sobie TROCHĘ prawdy, ale nie jest do końca z nią zgodne.

      2. Tłumaczenie wiernie oddaje oryginał- takie jest jego założenie. Nie jest mojego autorstwa, o czym świadczą inicjały na końcu i pewnie gdybym tworzyła je samodzielnie, to proces, o którym piszesz miałby miejsce. Nie sądzę jednak by tłumacz, z którym współpracuję przerzucał tekst przez http://translate.google.pl/.

      Odpowiedz
    • Wrzuć swój polski tekst i sprawdź 🙂

      Odpowiedz
    • No i w sumie, rozumiem że jeśli piszesz „tłumacz, z którym współpracuję” to jest to osoba, której za usługę płacisz… a szkoda byś wyrzucała kasę na coś, co jak widać możesz zrobić i poprawić sama.

      Twojego bloga śledzę już bardzo długo, niezmiernie podobają mi się posty, w których przedstawiasz swoje poglądy i punkt widzenia.

      Wybacz, że pozwoliłam sobie na komentarz, w którym po prostu pokazuję, że taki zabieg dotyczący tekstu angielskiego po prostu do Ciebie nie pasuje… stać Cię na więcej Kapuczinko, niż tłumacz, który niezbyt się wysila 🙂

      Odpowiedz
    • Wolałabym, żeby słowa, które piszę (a robię to z dość dużą starannością) pozostały bez nadbudowy (skoro takiej nie mają!), tak więc zostawmy to jako ‚tłumacz, z którym współpracuję’.

      Co chciałabyś, by robił z tekstem tłumacz? Co masz na myśli, pisząc ‚ambitniejsze tłumaczenie’? Bo mi zależy, by było jak najbardziej zbliżone do oryginału, a także by było poprawne, czego (zapewniam Cię) sama nie potrafiłabym w pełni osiągnąć i nie miałabym na to czasu. Szara, smutna, lecz prawdziwa rzeczywistość.

      Odpowiedz
  25. Po prostu wydaje mi się, że skoro masz tak szerokie grono odbiorców to oczekują one czegoś więcej niż przemielenia polskiego tekstu przez translator. Można tekst przetłumaczyć dosłownie, nie używając takiej maszynki.

    Chodzi mi tylko i wyłącznie o to, że jak na ambitną blogerkę, zlecenie komuś zadania, obojętnie w jakiej formie i otrzymanie czegoś – nad czym niezbyt się wysilał, jest nieco poniżej Twojego poziomu. Ciągle staram się wytłumaczyć Ci, że pokazujesz nam wszystkim – czytelnikom, że stać Cię na więcej.

    Odpowiedz
    • Najwidoczniej konstruktywna i uprzejma krytyka nie jest tu pożądana:)

      Odpowiedz
    • Nie obrażam się, ani nie próbuję wpłynąć na Twoje zdanie (w kontekście dopowiedzenia Anonima). Próbuje tylko dociec, co dokładnie masz na myśli, tzn. jak według Ciebie będzie wyglądało ambitne tłumaczenie? Bo nawet jeśli założę, że tłumacz poprawił pracę translatora, a tłumaczenie dosłowne bez translatora wyglądałoby identycznie, to gdzie jest różnica?

      Odpowiedz
    • W mojej firmie, był przypadek gdy osoba najpierw tłumaczyła teksty ręcznie, później – nie mogąc nadążyć z pracą czasowo – zaczęła wspomagać się translatorem. Różnica była bardzo wyraźna i sprawa została bardzo szybko wyłapana… Tak więc, różnicę między tłumaczeniem własnym, jakkolwiek wiernym, a tłumaczem z googla wyłapać nie tak trudno – jak widać nawet po prześledzeniu kilku Twoich wpisów.

      Odpowiedz
  26. Ale śliczna jesteś! Świetnie mieszasz tą dzianinę;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz