… i nie dać się wiatrowi, mrówkom i banałowi.
Kolacja w restauracji, kawa lub matcha w kawiarni czy komedia romantyczna w kinie to bezpieczny i często trafiony pomysł na randkę przez większość dni w roku. Jednak, gdy w końcu pogoda dopisuje, a Ty mieszkasz nad morzem albo w pobliżu jeziora, szkoda tracić czas na siedzenie w zamkniętych pomieszczeniach. Co, jeśli nie masz w pobliżu wody? Może być też park albo polana z ładnym widokiem. Tak wiele i niewiele jednocześnie wystarczy, by zorganizować piknik. Scenariusz, który łączy w sobie luz, naturę oraz bliskość – i to dosłownie pod gołym niebem.

W dzisiejszym wpisie opowiem Ci, jak zorganizowałam ten wieczór: romantyczny, ale bez przesady. Być może zainspiruje Cię to, by zrobić przyjemność sobie i swojej drugiej połówce. W nasz piknikowy repertuar doskonale wpasowały się kolorowe koncentraty Ya!&Soda, które zamieniły zwykłą wodę w iskrzące się drinki bez grama alkoholu. Bo wieczór nie musi być mocny, by był niezapomniany.

Zacznijmy od podstaw: wybór miejsca
Jeśli myślisz „plaża”, a przed oczami masz zatłoczoną miejscówkę z rybą z frytkami i parawanowym labiryntem – przemyśl to jeszcze raz. Kluczem do udanego pikniku jest wybór mniej uczęszczanej plaży. Może być dzika, z piaskiem wchodzącym do lasu albo brzegiem jeziora z miękką trawą. Idealnie, jeśli w pobliżu są drzewa – przydadzą się nie tylko do rozwieszenia prześcieradła (o tym za chwilę), ale też dadzą cień i poczucie kameralności.
Unikaj miejsc, gdzie piasek wciska się wszędzie – czasem bardziej trawiasty fragment przy plaży da Ci więcej komfortu. A jeśli już piasek, to koniecznie koc z grubszym spodem i dodatkowy pled. Piknik to nie survival – tu chodzi o przyjemność.

Co zabrać, czyli kiedy estetyka spotyka się z pragmatyzmem
✓ Wiklinowy koszyk – klasyka gatunku. Wygląda pięknie, mieści dużo i trzyma fason, gdy Ty próbujesz wyglądać naturalnie. Do naszego kosza spakowaliśmy: domowe gofry (które pachniały lepiej niż w niejednej cukierni), świeże truskawki, banany, butelkę z wodą, do której dodaliśmy koncentraty Ya!&Soda. Zabierz to, na co macie ochotę. Mogą to być owoce, warzywa, a może wypasione kanapki lub pizza.
✓ Koncentraty Ya!&Soda – jeśli ich nie znasz, koniecznie nadrób. To naturalne, owocowe koncentraty, które w sekundę zamieniają wodę w pyszną, lekką alternatywę dla napojów gazowanych. Moim ulubionym jest pomarańcza, ale mój partner nie oddałby swojej porcji malina-arbuz – smoczy owoc za nic na świecie. Serio – kolor, smak i zero nudy.

✓ Kubeczki – szklane wyglądają pięknie na zdjęciach, ale… po zmroku, na piasku, z niepewnym podłożem? Radzę jednak zabrać kolorowe papierowe kubki, plastikowe albo lekkie słoiki z zakrętkami – wyglądają ładnie, są bezpieczne i łatwe do spakowania.
✓ Świece? Nie. Lampki? Tak! – romantyzm romantyzmem, ale ogień na wietrznej plaży to więcej stresu niż klimatu. Zamiast tealightów – zabierz girlandę lampek LED na baterie (najlepiej wplecioną w lniany sznurek) i włóż ją do słoika lub rozwieś między kijkami. Efekt? Bajka. Bezpieczna bajka.
✓ Koc + coś jeszcze – najlepiej dwa: jeden grubszy na spód i drugi mięsisty do przykrycia się po zachodzie słońca. Jeśli planujesz zostać dłużej – zabierz też cienkie prześcieradło i przymocuj je do gałęzi lub kijków jako prowizoryczne zadaszenie. Daje poczucie intymności, odgradza od wiatru i… świetnie wygląda na zdjęciach.
Dodatki, które robią różnicę
✓ Rzutnik i prześcieradło – jeśli chcesz wejść na wyższy poziom randkowej finezji, zabierz mini rzutnik (na powerbanku!) i wyświetlcie film na prześcieradle rozwieszonym między drzewami. La La Land? Zakochany bez pamięci? Amélie? Ty wybierasz klimat. Tylko pamiętaj, żeby wcześniej pobrać film – wi-fi raczej nie będzie.
✓ Muzyka – niewielki głośnik Bluetooth, lista z Waszymi wspomnieniami i… już. Pamiętaj tylko, że plaża to nie klub. Dźwięki mają szeptać, nie krzyczeć.
✓ Odgrodzenie od wiatru – zamiast parawanu (który wygląda jak relikt kolonii z lat 90.), użyj lnianych zasłon przymocowanych do kijków albo dużej chusty. Estetycznie i funkcjonalnie.

Co z jedzeniem?
Nie musi być fancy. Oto kilka moich propozycji:
gofry ze świeżymi owocami,
sałatka caprese w słoiczku (pomidor, mozzarella, bazylia),
chrupiąca bagietka + oliwki + hummus,
woda z miętą i koncentratami Ya!&Soda (mango-pomarańcza to lato zamknięte w butelce).
Wszystko lekkie, łatwe do zapakowania i podzielenia się. Bo nie ma nic bardziej romantycznego niż jedzenie rękami i śmiech, gdy truskawka spada prosto na koc. Nam spadła nie tylko truskawka, ale wylały się też napoje. Cóź, ryzyko jest wliczone w zabawę.

Na zakończenie: czy warto?
Piknik na plaży wymaga nieco więcej przygotowania niż zarezerwowanie stolika w kawiarni – to prawda. Trzeba pomyśleć o świetle (jeśli zostaniecie na plaży po zachodzie), wygodzie, zabezpieczeniu jedzenia przed piaskiem i siebie przed chłodem. Ale właśnie to czyni go wyjątkowym. Każdy szczegół jest intencjonalny. Każda chwila – godna zapamiętania.
To randka, która zostaje w głowie, bo jest inna. Prawdziwa, szczera, pełna prostych gestów.
I niech Wam się nie wydaje, że to tylko na Instagram – choć zdjęcia z wiklinowym koszem, kolorowymi napojami Ya!&Soda i goframi w dłoni wyglądają absolutnie filmowo.
Chcesz przetestować koncentraty Ya!&Soda na swoim pikniku? Znajdziesz je tutaj. Ostrzegam – jeden smak to za mało.

Zdjęcia: Jakub Andrzejewski
Postprodukcja: Paulina Rudnicka
Post powstał we współpracy z Ya!&Soda


marcas recomendadas por anita
¡Anita, me hiciste comprar otra vez!
maquillaje económico anita
Compré gracias a ti y no me arrepiento
tecnología barata con anita
Tu contenido es tan útil, ¡gracias por compartir!