27 sierpnia 2018

Mój szczeniak shih-tzu || Przeczytaj, jeśli zastanawiasz się nad zakupem/ przygarnięciem psa

szczeniak shih-tzu tri color

Cześć! Poznajcie Figę, szczeniaka shih-tzu, moją nową współlokatorkę. Mieszkamy razem od 3 miesięcy i całkiem nieźle się dogadujemy. Figa trafiła do mnie spontanicznie, choć marzyłam o niej prawie przez 8 lat, czyli odkąd przeprowadziłam się do Gdańska.

Najpierw mieszkałam w akademiku. Później w niewielkim, wynajmowanym pokoju. O zwierzaku mogłam więc zapomnieć. Po przeprowadzce do swojego pierwszego mieszkania teoretycznie nic nie stało już na drodze. Wynajdowałam jednak miliony wymówek.

Nie stać mnie teraz na psa, mam na głowie remont. Co, jeśli będę zmuszona znaleźć pracę na etat? Nie chcę zostawiać malucha samego na tak długo. Sama z psem? Przecież mi już teraz brakuje czasu. No i nie lubię wcześnie wstawać. A jeśli psiak zachoruje? Albo będę chciała gdzieś wyjechać, zacznę podróżować, o czym bądź co bądź też marzę.

Wątpliwości przybywało… Zdążyłam kupić drugie mieszkanie, a psa wciąż nie.

szczeniak shih-tzu tri color szczeniak shih-tzu tri color

Musicie jednak wiedzieć o mnie jedną rzecz: jestem totalną psią mamą. Mogłabym zawodowo zajmować się mizianiem psów. Co to by była za praca! Lubię wszystkie zwierzęta, psy uwielbiam, moją trójkę po stokroć kocham. Właśnie, teraz zostałam potrójną psią mamą, choć w Gdańsku mam tylko Figę. Pozostałe dwa (Cappucinka i Mocca) zostały w moim domu rodzinnym.

Kiedy przeprowadzałam się do Gdańska, była tylko Cappucinka – york, mój wymarzony prezent na 18 urodziny. Zjednała sobie serca wszystkich domowników, łącznie z moim ojcem, który przez większość swojego życia utrzymywał, że jak tylko pies pojawi się w domu, wyrzuci go za drzwi. Dziś Cappucinka i Mocca śpią z nim w jednym łóżku, a on ani drgnie, żeby tylko którejś nie zrzucić. Jak sam przyznaje, „pies go uczłowieczył”. Bo psiak zmienia dom. Potrafi naprawić albo przynajmniej poprawić relacje rodzinne, jak w przypadku Cappucinki i jej córki Mocci. Potrafi też zamienić hotel w dom, jak zrobiła to Figa.

szczeniak shih-tzu tri colorszczeniak shih-tzu tri color

Nigdy do końca nie zaaklimatyzowałam się w swoim pierwszym mieszkaniu. Wpłynęło na to wiele czynników i negatywnych emocji. Tak wiele, że błyskawicznie (bo po roku) zdecydowałam się na zakup kolejnego. Jego urządzanie również nie przebiegało w najmilszej atmosferze, jednak efekt końcowy bardzo mi się podoba. Mimo to wciąż nie czułam się tu jak w domu. Raczej jak w pięknym apartamencie, w którym tylko nocuję. Tak się składa, że ja nie do końca lubię mieszkać sama. Na chwilę, na weekend, dla świętego spokoju, ale docelowo – nie. Wiem o czym myślicie… Facet! Nie lubię komentować tego tematu, więc napiszę tylko, że mężczyźni w życiu są, a potem ich nie ma, i tak w kółko. Można przywyknąć. Lepiej przywyknąć!

szczeniak shih-tzu tri color

Jest taki cytat, który zapadł mi w pamięć: „pies nie obudzi się któregoś poranka i nie uzna, że już Cię nie kocha” – czy jakoś tak. 100% zgoda! Może to zrobić chłopak, mąż, kochanek, rodzic i dziecko. Może to zrobić człowiek, bo taka jest ludzka natura. Pies po prostu nie potrafi. To jakby kazać mu wyrecytować tabliczkę mnożenia.

szczeniak shih-tzu tri color szczeniak shih-tzu tri color

8 lat wymówek i decyzja, którą podjęłam na chwilę przed zaśnięciem

5 czerwca, wieczór. Leżałam w łóżku i, jak to zwykle robię przed zaśnięciem, przeglądałam Insta Stories. Wiem, wiem – niezbyt to lotne zajęcie. Tej nocy było zatrzęsienie psów na Instagramie. Jakby świat (albo Internet) chciał mi dać coś do zrozumienia. Zobaczyłam też, że Radzka pojechała po swojego Tolka. Cieszyłam się jak dziecko, patrząc na jej radość. Dokładnie pamiętam, co sobie wtedy pomyślałam: na co ja właściwie czekam?

Szczeniak shih-tzu tricolor

Nie stać mnie teraz na psa, mam na głowie remont. – Zawsze mam jakieś wydatki i jakoś zawsze (odpukać) daję sobie radę.
Co się stanie z psem, jeśli będę zmuszona znaleźć pracę na etat? – Trudno. Mało psów przez kilka godzin czeka na swoich właścicieli?
Sama z psem? Przecież ja już nie mam czasu. – Na kolejne zlecenia, znajomości i wyjścia na kawę też często nie mam, a jakoś się organizuję.
No i nie lubię wcześnie wstawać. – Może w końcu pies mnie do tego zmotywuje! (aktualizacja: niestety okazałam się być sprytniejsza – 9-tygodniowa Figa wstawała o 5.00, więc sukcesywnie „przesuwałam” jej dobę. Teraz budzi się o 10-11.00 i tylko wtedy, jeśli czeka już na nią śniadanie)
A jeśli psiak zachoruje? – Za każdym razem, gdy podchodziłam do zakupu psa i zastanawiałam się nad konkretną rasą, najpierw niczym przyszły weterynarz studiowałam wszelkie schorzenia, jakie mogą się u malucha pojawić. Łatwo sobie wyobrazić, że Google jest istną skarbnicą inspiracji. Do tego te fora pełne opowieści mrożących krew w żyłach. Podeszłam więc do tematu inaczej i zadałam kontrpytanie: co jeśli ja zachoruję?
Co, jeśli będę chciała gdzieś wyjechać, zacznę podróżować, o czym bądź co bądź też marzę. – To jest najzabawniejsza wątpliwość, bo ja dotąd naprawdę rzadko podróżowałam. Na pierwsze prawdziwe wakacje jadę we wrześniu, teraz, kiedy mam już Figę. W tym czasie zostanie ze swoimi przyszywanymi siostrami na wsi.

szczeniak shih-tzu tri color szczeniak shih-tzu tri color

To nie tak, że przez 8 lat nie znalazłam odpowiedzi na te pytania. Oczywiście znałam je. Problem leży w prokrastynacji. Mam kilka marzeń w poczekalni. Szczerze, żadna moja cecha nie denerwuje mnie tak bardzo jak ten strach przed podjęciem ryzyka! Ale nie potrafię go przemóc, a wierzcie mi, próbowałam już wszelkich metod. Nie mogę do czasu, aż samo nie zaskoczy. Tak było i tym razem!

szczeniak shih-tzu tri color

Tego wieczoru obiecałam sobie, że jak tylko się obudzę, odpalę laptopa i sprawdzę wszystkie hodowle w Gdańsku i okolicy. Jeśli znajdę niewzbudzającą podejrzeń, domową hodowlę, w której będzie suczka shih-tzu tricolor, pojadę po nią jeszcze tego samego dnia. Nie będę wracać do listy możliwych schorzeń, a jedyne co wygoogluję, to „jak nauczyć psa załatwiać się do kuwety”. Bo ze wszystkich tych argumentów przemawiających za nieposiadaniem psa, przyszłych właścicieli powstrzymuje właśnie niechęć do zmiany własnych nawyków. Całkowicie zrozumiała zresztą. Bo niby jak przewidzieć, że przez najbliższe kilkanaście lat będziemy w stanie codziennie, minimum 3 razy dziennie wychodzić z psem na spacer? Jeśli jest to szczeniak, trzeba to robić znacznie częściej. Nawet najbardziej zorganizowani nie są w stanie tego zagwarantować. Istnieją jednak dwa sposoby, by poradzić sobie z tym problemem. Pierwszy i dość oczywisty to dostęp do ogrodu. Drugi zaś, raczej mało popularny, to dostęp do kuwety. Oczywiście kuweta sprawdzi się tylko przy niewielkich rasach. Ktoś mi powiedział, że próbuję upodobnić psa do kota. Jednak zauważcie sami – tylko w naszych ludzkich oczach. Kot załatwia się do kuwety, bo tak sobie życzymy. Pies robi to na zewnątrz dokładnie z tego samego powodu. Pies potrzebuje spaceru, żeby się wybiegać. To nasze pobożne życzenie, by załatwiał w tym czasie również swoje potrzeby. Podobnie jest z nauką komend. One nie są potrzebne do szczęścia psu, ale nam, ludziom. Oczywiście zwierzakowi w niczym też nie przeszkadzają. Nie jestem rannym ptaszkiem, a pierwszy spacer z Figą zaliczam może koło 12.00, czasem 14.00 – do tego czasu korzysta z domowej toalety.

szczeniak shih-tzu tri color

Dlaczego shih-tzu?

I dlaczego nie piesek ze schroniska? To pierwsze pytanie, które zadaje się właścicielom psów, którzy za nie zapłacili. Zupełnie nie mam z tym problemu, bo nie wartościuję ani jednej, ani drugiej formy sprowadzenia do domu zwierzaka. Ba, gdybym znalazła taką małą Figę wcześniej w schronisku, nie wahałabym się ani chwili! Moim zdaniem każdy psiak zasługuje na dom i kochającego właściciela!

Najchętniej miałabym w mieszkaniu całą ferajnę psów, ale wychodzę z założenia, że trzeba mierzyć siły na zamiary. A rzeczywistość wygląda następująco. Zależało mi na suczce – głównie dlatego, że Cappucinka i Mocca to też dziewczynki, a żadna z nich nie jest sterylizowana. Suczki są też spokojniejsze od samców, co jest dla mnie dodatkowym atutem. Kolejny argument to moja alergia na sierść. W przypadku sierści psa nie jest ona tak silna jak przy kotach albo pylących na wiosnę roślinach, jednak na tyle na ile jest to możliwe, minimalizuję styczność z alergenem. Musiała to być więc sunia z włosami. Trzecim czynnikiem, jaki brałam pod uwagę, była cena. Marzyło mi się kilka ras, które w Polsce są nie do dostania. Mają kosmiczne ceny, a ich sprowadzenie wymagałoby nie lada gimnastyki. Odpuściłam. Realnie brałam pod uwagę dwie rasy: maltipoo i shih-tzu.

szczeniak shih-tzu tri color

Do zakupu maltipoo podeszłam kilka lat temu. Z marnym skutkiem. Nie wiem, jak jest aktualnie, ale wtedy znalazłam tylko jedną (znowu) niewzbudzającą podejrzeń, domową hodowlę, w której dostępne były szczeniaki maltipoo o brązowym umaszczeniu. Zakup takiego szczeniaka nie był jednak tak łatwy, jak w przypadku shih-tzu. Nie wystarczyło bowiem wyłożyć gotówkę na stół – istniała lista oczekujących, a ja ze swoimi preferencjami (brązowa sunia) miałam czekać minimum rok. To jednak nie wszystko. Musiałam napisać list i umotywować, że będę dobrą psią mamą. Udało się, zostałam wpisana na listę. Przy każdym miocie właścicielka hodowli wysyłała maile do wszystkich oczekujących, po czym należało każdorazowo potwierdzać chęć zakupu psa. Tylko śląc tę samą wiadomość do kilkuset osób nie trudno sprawić, by nasz mail wpadł do skrzynki ze spamem. Byłam już 44 w kolejce, kiedy tak się stało. Nie odpisałam, więc wykreślono mnie z listy. Mogłam wyjaśnić sprawę, zapisać się ponownie na listę oczekujących, ale uznałam, że to lekka przesada. Co innego, gdyby chodziło o adopcję! A ja przecież muszę wyłożyć niemałą gotówkę!

szczeniak shih-tzu tri color

W tym miejscu chciałam wspomnieć o ostatnim, banalnym, ale moim zdaniem najważniejszym czynniku, który wpływa na wybór psa, a są nim prywatne preferencje. Jedni wolą psy, inni koty. Niektórzy większą sympatią darzą duże psy, inni wybierają maleństwa. Ja jestem w tej drugiej grupie. Kocham słodkie kuleczki, które swoim wyglądem przypominają pluszaki. Zależało mi na przytulaśnym psie, kanapowcu. Słyszałam od wielu właścicieli shih-tzu, że jedynym celem tych maluchów jest być blisko właściciela. Figa jest szczeniakiem, więc musi się jeszcze wyszaleć. Ale już teraz dostrzegam, że to co mi mówiono o tej rasie, jest w 100% prawdziwe!

szczeniak shih-tzu tri color

Pierwsze dni z Figą

Kiedy Figa trafiła do mojego domu, była wielkości świnki morskiej. Poświęciłam jej praktycznie całe popołudnie. Nie byłam jednak przygotowana na jej przyjęcie. Karmę dostałam od hodowcy, ale brakowało legowiska, zabawek czy gryzaków. Zrobiłam posłanie z kartonu i mojego swetra, a za gryzak posłużyła skarpetka z supełkami. Kolejnego dnia postanowiłam zostawić mojego szczeniaka na 2-3 h, pojechać do centrum i kupić wszystkie niezbędne akcesoria. Zeszło mi dłużej, niż planowałam! Wracałam do domu autobusem, obładowana i zdenerwowana do tego stopnia, że po drodze się rozpłakałam. Bałam się, że Figa może sobie sama nie poradzić. Byłam na siebie zła! Kiedy weszłam do domu, mała tylko się przeciągnęła. Spała przez cały ten czas i nawet nie zauważyła, że mnie nie było. Wiedziałam, że już się przywiązałam. Liczyłam tylko, że przejdzie mi ten irracjonalny strach o nią. Spokojnie, przeszedł 🙂

szczeniak shih-tzu tri color

Jedna z moich obserwatorek napisała do mnie wiadomość z pytaniem, czy Figa ma na brzuchu wypukłość. Jest to przepuklinka typowa dla tej rasy. Okazało się, że ma i należy ją usunąć chirurgicznie, co potwierdziła pani weterynarz. Na pierwszej wizycie porozmawiałyśmy o możliwych schorzeniach i o tym, że jak nie przestanie charczeć, to będzie jej trzeba operacyjnie poszerzać dziurki w nosie. Na szczęście przestała! W tym momencie zdałam sobie sprawę, że co by się nie działo, nie mogłabym już jej oddać albo zamienić na szczeniaka bez defektów.

szczeniak shih-tzu tri color szczeniak shih-tzu tri color

Ten post już dawno przekroczył wszelkie normy długości tekstów w sieci. Żeby jednak zakończyć temat, wszystkim tym, którzy wahają się, czy przygarnąć lub kupić psa, powiem tylko, że warto. Pies jest absorbujący, ale po pierwsze – nie jest tak absorbujący jak dziecko. Większa część społeczeństwa ma albo chce te dzieci w przyszłości posiadać. Opieka i czas poświęcony na psa to przy tym pikuś. Po kilku dniach zapomnicie, że wcześniej żyliście bez zwierzaka i dostosujecie się do nowej rzeczywistości. Każda decyzja ma swoje ciemne i jasne strony. Jednak posiadanie psa to jedyna, o której mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że bilans zysków i strat wychodzi na plus. Figa to mały brój, który zdążył już zniszczyć mi fragment ściany i zasikać dywan, ale też wniósł do mojego życia dużo radości, słodyczy i ciepła. Nie interesuje jej jak wyglądam i ile mam lajków na Facebooku, jakie mam plany na przyszłość i czy zrobiłam dziś coś ambitnego, czy przebimbałam dzień, oglądając seriale. Jedyne czego oczekuje, to moja obecność. No i miska pełna jedzenia, ale to da się załatwić 🙂 Czy żałuję? Może tylko tego, że zdecydowałam się dopiero teraz!

szczeniak shih-tzu tri colorszczeniak shih-tzu tri colorszczeniak shih-tzu tri color


Zdjęcia: Paulina Kalbarczyk, Paulina Rudnicka
Postprodukcja:  Paulina Rudnicka


Dołącz do dyskusji! 8 komentarzy

  1. Jest cudowna! Ja też jestem taką „psią mamą” 😉

    Odpowiedz
  2. Słodkości! U nas w sercu jak na razie tylko koty 🙂

    Odpowiedz
  3. Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że zwierzak to nie jest zabawka. Jest to poważny obowiązek – szczególnie szczeniak jest zajmujący bo bywa upierdliwy i trzeba umieć go wychować. Czasem jest to droga przez mękę i trzeba sobie z tego zdawać sprawę.

    Odpowiedz
    • To prawda, szczeniaki dużo rozrabiają, uczą się higieny (co trochę zajmuje), niszczą przedmioty, ale mam wrażenie, że ewolucja nie bez przyczyny stworzyła je takimi słodkimi. Człowiek na nie patrzy, rozczula się i w konsekwencji więcej i szybciej wybacza 🙂

      Odpowiedz
  4. Piękny piesek! Też mam Shih Tzu i uwielbiam tę rasę 😉

    Odpowiedz
  5. Love the photoshoot. And your dog is so cute!!!

    Odpowiedz
  6. Ojej! Przypomniało mi się czasy, gdy moja Babeczka była taka malutka 🙂 Zdecydowałam się na shih tzu, ponieważ to moja wielka miłość od pierwszego wejrzenia. Niestety, po 3 latach spędzonych z pieskiem dostałam okropnej alergii (co ciekawe, nie reaguję na alergeny zwykłego szlachetnego kundelka warszawskiego, tylko właśnie na shih tzu…). I leczę się tak już od 4 lat. Babeczka jest z nami i nigdy nie wchodziła w grę opcja oddania pieska, jak sugerowali lekarze.

    Odpowiedz
  7. Twój piesek jest cudowny! Ja akurat należę do kociar <3

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.