14 sierpnia 2017

Boskie Włoszki, które uwiodły świat – idealna lektura na wakacje

Boskie Włoszki, które uwiodły świat

Zawsze inspirowały mnie silne, ambitne i niezależne kobiety. Jeśli były do tego piękne – tym lepiej. Nieważne jaki zawód wykonywały, gdzie mieszkały i w jakim mówiły języku. Fascynują mnie postacie, które samodzielnie kształtują swoje życie, zmieniają je, nie pozwalają sobie na nudę czy stagnację. Nie ulegają zewnętrznym wpływom, a jeśli już, to zawsze świadomie, z myślą o celu, do którego dążą.

Boskie Włoszki, które uwiodły świat

Włoszki opisane przez Macieja Brzozowskiego to nie tylko uwielbiane przeze mnie silne i świadome kobiety. Są wśród nich te, które starannie zaplanowały, a nawet „wyrzeźbiły” swój los oraz takie, których życie samo napisało zaskakujący scenariusz. Autor nie miał żadnego sprecyzowanego klucza, według którego dobierał bohaterki. Jak sam pisze, oczarowały go „osobowością, pasją, pomysłowością, nieraz podłością czy konsekwentnym uporem”. Mnie zaś najbardziej urzekły trzy z nich: Sonia Gandhi, Carla Bruni i Luisa Casati. Historia pierwszej brzmi jak bajka o Kopciuszku. Sonia Gandhi to tak naprawdę Antonia Edvige Albina Maino, córka włoskiego murarza. Zaraz po maturze wyjechała na kurs językowy do Cambridge, gdzie poznała Rajiva – syna Indiry Gandhi, wówczas najsłynniejszej polityczki Azji. Sonia pewnie nie znalazłaby się w tym zestawieniu, gdyby nie fakt, że zakochawszy się w Rajivie, całkowicie odmieniła swoje życie. Wrosła w egzotyczne dla niej środowisko, przeszła na hinduizm, a po śmierci męża przejęła też polityczne stery. Magazyn Forbes umieści ją na liście dziesięciu najpotężniejszych kobiet świata. Carla Bruni to modelka i piosenkarka, która została pierwszą damą Francji, gdy poślubiła Nicolasa Sarkozy’ego. Brzozowski opisuje ciekawe relacje między jej planami zawodowymi a politycznym poparciem jej męża. Jedno i drugie zdecydowanie nie szło ze sobą w parze. Trzecia bohaterka z mojej listy to Luisa Casati, która zaraz po Kleopatrze i Matce Boskiej jest najczęściej portretowaną kobietą w historii. Była największą ekscentryczką swojej epoki. Miała ku temu idealne warunki – odziedziczoną po ojcu fortunę i niebanalną urodę. I choć mogła wieść wygodne życie, spędzając czas na podróżach, przyjęciach i zakupach, nie pasowało to do jej temperamentu. Nie znosiła wszystkiego, co typowe. Zdarzało jej się przechadzać w futrze zarzuconym na gołe ciało, prowadząc geparda na smyczy wysadzanej diamentami. Jej kostiumy były częścią performance’u, jaki codziennie odgrywała. Luisa mówiła sama o sobie, że chce być „żywym dziełem sztuki”. I faktycznie – inspirowała ówczesnych oraz wpływa na działalność współczesnych artystów. Brytyjskie projektantki Georgina Chapman i Karen Craig nazwały swoją markę Marchesa na jej cześć. Zaś John Galiano dedykował Soni perfumy i jedną z kolekcji Diora.

Boskie Włoszki, które uwiodły świat to inspirująca i lekka lektura na wakacje. Żałuję tylko, że losy bohaterek opisane są dość pobieżnie. O ile jestem w stanie zrozumieć, że nie tak łatwo odtworzyć historie kobiet z XVII wieku, to w przypadku Włoszek, które są dziś w okolicach pięćdziesiątki, można by wyciągnąć nieco więcej. Odczuwam więc lekki niedosyt. Jeśli jednak lubicie niebanalne, zaskakujące, a do tego prawdziwe historie, zbiór tych dziesięciu biografii powinien przypaść Wam do gustu.

Boskie Włoszki, które uwiodły światBoskie Włoszki, które uwiodły świat


Fot. Łukasz Jamros, Paulina Rudnicka


Dołącz do dyskusji! 2 komentarzy

  1. Nie czytałam, ale bardzo chętnie zerknę :)!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz