8 lutego 2017

Myślenie „Poza schematem”

"Poza schematem" - książka, która demaskuje prawdę o sukcesie

Na pewno znacie dziesiątki historii opartych na schemacie „od pucybuta do milionera”. Jakiś czas temu, na potrzeby jednego z (niedoszłych) projektów, nazwałam go „od zera do bohatera”. Bohater to ktoś, kto odniósł sukces w swojej dziedzinie, przyszedł znikąd, a swoim uporem i CIĘŻKĄ pracą wywalczył sobie pozycję. To jeden z ulubionych mitów wykorzystywanych przez specjalistów zajmujących się wizerunkiem. Sprawdza się w przypadku firm i organizacji, ale też jednostek – sportowców, muzyków, aktorów, a nawet blogerów. Jeśli za wielkim sukcesem kryje się trudne dzieciństwo, ubóstwo, rozbita rodzina i inne przeciwności losu, historia zaczyna nabierać rumieńców, a dokonania wydają się być jeszcze bardziej spektakularne.

Po schemat „od zera do bohatera” sięgają jednak nie tylko specjaliści od PR, ale też ludzie zajmujący się motywacją, rozwojem osobistym i/lub coachingiem (przepraszam, ale mimo trwającej w Polsce dyskusji , wciąż nie dostrzegam subtelnej różnicy między tymi profesjami, więc będę stosować te określenia zamiennie). Bo skoro Michael Jordan czy Steve Jobs osiągnęli sukces, dlaczego Ty nie miałbyś tego zrobić? Wyczuwacie pretensjonalność tego pytania? Coachowie, którzy w swoich wystąpieniach motywacyjnych używają schematu „od zera do bohatera”, celowo pomijają przykłady osób, które włożyły dokładnie tyle samo pracy, nie osiągając przy tym oczekiwanych rezultatów. Ignorują także fakt, że grupa ta stanowi większość. Książka Poza schematem obala naiwny mit sukcesu zależącego wyłącznie od nas samych. Na pewno spodoba się tym z Was, którzy starają się poznać istotę danych zjawisk, nie przyjmują bezrefleksyjnie głoszonych tez oraz tym, których (podobnie jak mnie) męczą pseudo-motywacyjne bzdury.

Jak pokazują dane zebrane przez Gladwella (książka powstała w oparciu o szereg badań i analiz), na sukces składa się wspomniana wyżej praca jednostki w połączeniu z – jak to nazywa – sprzyjającymi okolicznościami.  „Sukces nie jest dziełem przypadku. Powstaje na skutek przewidywanego i potężnego sprężenia sprzyjających okoliczności i możliwości”.

Opisywane sprzyjające okoliczności zaczynają się od daty urodzenia: w przypadku sportowców – danego miesiąca, przy innych zawodach – roku lub dekady. Zastanawiacie się, jak to możliwe? Sama data byłaby nieistotna, gdyby nie porządek świata, w którym funkcjonujemy. W przypadku sportowców determinują go sezony (podczas których dokonywane są na przykład eliminacje). W innych zawodach – lata, na jakie przypadają zmiany ustrojowe, technologiczne oraz ekonomiczne.

„Tak jak istnieje optymalna data narodzin dla dziewiętnastowiecznego przemysłowca i optymalna data narodzin potentata w branży informatycznej, istnieje także optymalna data narodzin nowojorskiego prawnika narodowości żydowskiej. To rok 1930, ponieważ właśnie wtedy przyszły prawnik trafi w sam środek niżu demograficznego. Dzięki temu, w 1970 roku, gdy rozpocznie się rewolucja w świecie prawniczym, będzie miał czterdzieści lat, co przekłada się na przynajmniej piętnastoletnią praktykę w branży przejęć, podczas gdy konserwatywne kancelarie prawnicze, nieświadome nadchodzących zmian, tracą czas. Jeżeli chcemy zrobić karierę w Nowym Jorku jako prawnik,  dobrze jest być kimś z zewnątrz i mieć rodziców, którzy wykonywali sensowną pracę, a jeszcze lepiej urodzić się na początku lat trzydziestych. Jednak jeżeli posiadamy wszystkie trzy przewagi – oprócz solidnej dawki pomysłowości i zapału – wtedy nic i nikt nie stanie nam na drodze. Tak jak hokeistom urodzonym 1 stycznia.”

W 1921 roku Lewis Terman, młody profesor psychologii na Uniwersytecie Stanforda, rozpoczął badania nad wybitnie utalentowanymi dziećmi. Wytypowani przez nauczycieli najzdolniejsi uczniowie wypełniali test na inteligencję. 10% najlepszych pisało drugi test, a zdobywcy ponad 130 punktów rozwiązywali trzeci. W ten sposób Terman wytypował 1470 najzdolniejszych dzieci, których iloraz inteligencji przekraczał 140, w niektórych przypadkach dochodząc nawet do 200. Przez resztę życia naukowiec badał swoich podopiecznych pod każdym względem – analizował ich osiągnięcia, zawarte małżeństwa, „męskość”, „kobiecość”, hobby, stan zdrowia, zmiany miejsca pracy czy zamieszkania, awanse. Wyniki tego najsłynniejszego badania psychologicznego nad Termitami (tak później określano grupę geniuszy analizowanych przez profesora) były druzgocące. Intelektualna przewaga tych młodych ludzi nad innymi okazała się być bez znaczenia. Osiągnąwszy dorosłość, z reguły otrzymywali wysokie pensje. Część z nich pracowała na wyższych stanowiskach lub założyła własną firmę. Nie można tu jednak mówić ani o spektakularnych dochodach, ani tym bardziej osiągnięciach. U większości Termitów kariera zawodowa przebiegała zwyczajnie, inni – wykonywali zawody, które Terman sklasyfikował jako „życiowe porażki”. W tej starannie wyselekcjonowanej grupie nie znalazł się ani jeden laureat Nagrody Nobla. Co ciekawe, wśród uczniów szkoły podstawowej, którzy rozwiązywali opisywany wcześniej test na inteligencję i zdobyli niższy wynik, znalazło się dwóch, którzy tę nagrodę później otrzymali. Jak wykazał potem inny badacz, socjolog Pitirim Sorokin – gdyby Terman wybrał losowo grupę dzieci o tym samym pochodzeniu co Termity, pomijając zupełnie wysokość ich ilorazu inteligencji, wyniki w większości by się pokrywały. Profesor przełknął gorzką pigułkę, ponieważ jego teza legła u podstaw. Okazało się, że intelekt i osiągnięcia życiowe nie pozostają ze sobą w ścisłej korelacji.

Inteligencja okazuje się być wyłącznie wartością progową, czyli ma znaczenie tylko do pewnej granicy. Po jej osiągnięciu wartość zyskują zupełnie inne rzeczy. Iloraz inteligencji mierzony jest w teście zbieżności Ravena, polegającym na wyborze jednej właściwej odpowiedzi ze starannie dobranej listy. Istnieje także test rozbieżności, w którym nie ma dobrych i złych odpowiedzi. Liczy się wyłącznie ich liczba i oryginalność. Niższy wynik w teście zbieżności nie jest jednoznaczny z niemożnością osiągnięcia sukcesu. W przypadku testu rozbieżności – owszem.

"Poza schematem" - książka, która demaskuje prawdę o sukcesie

Kolejny czynnik to pochodzenie. W książce to jemu poświęcono najwięcej uwagi i to w nim dopatruje się najważniejszych przyczyn sukcesu lub jego braku. Na pochodzenie składają się miejsce zamieszkania, etniczność, rodzina oraz przynależność do określonej klasy społecznej. Kiedy Termity osiągnęły dorosłość, Lewis Terman podzielił je na trzy grupy. W pierwszej (A) znalazły się osoby, które zrobiły karierę jako prawnicy, lekarze, inżynierowie czy naukowcy. W drugiej (B) – jednostki radzące sobie zadowalająco. W trzeciej (C) – ci, którzy osiągnęli najmniej, ledwo wiążąc koniec z końcem. Profesor analizował te wyniki pod każdym względem, biorąc pod uwagę hobby, seksualność, zainteresowania zawodowe, a nawet wiek, w którym dzieci zaczynały chodzić czy mówić. Odpowiedź była prostsza niż mogło się wydawać i – co może bardziej istotne – jednoznaczna. Członkowie grupy A w zdecydowanej większości pochodzili z klasy średniej i wyższej. Wychowali się w rodzinach, w których nie brakowało książek, zaś część ich rodziców miała wyższe wykształcenie. Grupa C pochodziła z „gorszej części miasta”, z rodzin o niższym wykształceniu. Mimo ponadprzeciętnego ilorazu inteligencji to właśnie oni osiągnęli najmniej. Ich wrodzone talenty zostały zmarnowane, ponieważ – w przeciwieństwie do członków grupy A – nie wychowali się w atmosferze naturalnego rozwoju.


To nie wszystkie składowe, które opisuje Gladwell, ale po resztę odsyłam do książki. Dowiecie się, co łączy Billa Gatesa z Mozartem oraz poznacie etniczne podłoże katastrof samolotowych. Postawicie znak zapytania przy słuszności 2-miesięcznych wakacji w szkole oraz rozszyfrujecie, jaki jest związek między polami ryżowymi i matematyką, albo – co chyba jeszcze ciekawsze – umiejętnościami matematycznymi i narodowym językiem.

Dołącz do dyskusji! 5 komentarzy

  1. Sukces to bardzo subiektywne pojęcie. W moim odczuciu niemierzalne chyba. Sukces jest gdy chcesz by był, podobnie jak porażka. Dla mnie najważniejsze to jednak być szczęśliwym. akceptować, kochać świat i siebie 🙂

    Odpowiedz
  2. W kwestii sukcesu na pewno trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. gdy coś sie udaje, to kazdy chce sie do tego podpiąć, ciekawe czy w tej książce jest coś na ten temat?

    Odpowiedz
  3. Nienawidzę tego parcia na „osiąganie” i życia pod kątem sukcesu/porażki. Według mnie to pojęcia abstrakcyjne, które tylko narzucają na nas presję. Dlatego postanowiłam nie osiągać nigdy żadnych sukcesów i żyć bezcelowo, ale z silnymi priorytetami 🙂 A wiesz może, czy kupię gdzieś jeszcze taki sweter?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Autor

Paulina Rudnicka

Kategorie

Felietony & recenzje

Tagi

, , ,
Udostępnij ten post na: Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na Google+ Udostępnij na Pinterest