14 sierpnia 2016

#MyFirst7Jobs

IMG_0388

Czytaliście już posty z tagiem #myfirst7jobs? Różni ludzie wymieniają na Facebooku swoich 7 pierwszych stanowisk czy miejsc pracy. Moim zdaniem to bardzo inspirujące zobaczyć, jak bliżsi i dalsi znajomi rozpoczynali swoją ścieżkę zawodową.

  • Pierwsze zarobione pieniądze

Wydaje mi się, że swoje pierwsze pieniądze zarobiłam w lesie! Brzmi niepokojąco, ale tylko z pozoru. Kiedy byłam dzieckiem, moi rodzice co wakacje zbierali jagody, a my z bratem  towarzyszyliśmy im podczas tych rowerowych wycieczek. Byliśmy dziećmi i nie mieliśmy tyle cierpliwości, więc robiliśmy sobie długie przerwy na zabawę – układanie domków z patyków czy rysowanie po piasku przy najbliższej ścieżce. Lubiłam robić operacje na jagodach (nie wiem skąd mi się to wzięło, bo nigdy nie ciągnęło mnie do medycyny). Mój brat zaś, zamiast jagód, szukał grzybów. Zostało mu tak do dziś. Zbieranie szło nam bardzo wolno, dlatego co jakiś czas podbieraliśmy jagody z wiaderek rodziców. Zazwyczaj udawało nam  się zarobić kilka złotych, które z radością wydawaliśmy na lody i drobne zabawki.

W późniejszych latach byłam nianią, sprzątałam w lokalnym pubie i rozdawałam ulotki z przyjaciółką. Pamiętam, że po kilku godzinach chodzenia po mieście nie miałyśmy już o czym ze sobą rozmawiać. To była najnudniejsza praca pod słońcem!

  • Gabinet stomatologiczny

Moja pierwsza poważna praca była też najbardziej abstrakcyjnym zajęciem, jakie do tej pory wykonywałam. Co ciekawe, wspominam je najmilej! Zanim przeprowadziłam się do Gdańska, przez rok pracowałam jako pomoc dentystyczna. Robiłam wszystko to, co należy do obowiązków asystentki stomatologicznej: sterylizacja narzędzi, kontakt z pacjentami, prowadzenie kalendarza i kart pacjentów, przygotowanie miejsca pracy dla stomatologa, mieszanie mikstur (nazwijmy je tak na potrzeby tego wpisu), podawanie leków, narzędzi i wiele innych czynności, którymi nie chcę Was zanudzać. Pamiętam, że wielką trudność sprawiło mi spamiętanie wszystkich szczegółów, konsystencji lekarstw, wypełnień, nazw środków i przedmiotów, kolejności ich podawania, a także łacińskich określeń, za pomocą których nazywa się między innymi powierzchnię zęba. W szczególności, że było to dla mnie obce środowisko i panicznie bałam się dentysty – na co dziś patrzę z wielką dezaprobatą. Wprawdzie nie byłam stomatologiem, ale czułam, że ciąży na mnie duża odpowiedzialność. Dlatego bardzo się stresowałam, żeby nie popełnić żadnego błędu i ze wszystkim nadążyć. W przeciwieństwie jednak do innych wykonywanych przeze mnie później zawodów, stres nie wynikał w tym przypadku z atmosfery panującej w miejscu pracy. Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że miałam najlepszego pracodawcę, a właściwie pracodawczynię pod słońcem. Profesjonalną, ciepłą i pogodną. Do dziś mówię o niej, że to moja druga Mama. Pomagała mi nawet po przeprowadzce do Gdańska i nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że bez niej raczej bym sobie tutaj nie poradziła. Ale wracając do samej pracy, nauczyłam się tam naprawdę wiele. Zainspirowana pasją mojej Pani Doktor, założyłam nawet aparat na zęby, który jeszcze do niedawna nosiłam. Przestałam też panikować, siadając na fotel stomatologiczny. Zobaczyłam, że można jednocześnie prowadzić biznes i podchodzić do ludzi z sercem. Zrozumiałam różnicę miedzy  perfekcjonizmem i pasją a partactwem opakowanym w ładne sreberko. Pozostało mi też kilka stomatologicznych zboczeń. Pijąc herbatę albo kawę, myślę o tym, że czas dobielić zęby. Krzyczę też na ludzi, kiedy nieprawidłowo prowadzą szczoteczkę, a jedną z oznak mojego zaangażowania w związek jest zakup skrobaczki do języka dla partnera. Zdaję sobie sprawę, że część z Was nie wie, co to za przyrząd 🙂

  • Praca, do której zostałam stworzona

Przeprowadziłam się do Gdańska i początkowo jedynie studiowałam. Potem założyłam Kapuczinę, a pierwsze zlecenie dostałam już po pół roku prowadzenia strony. Była to praca przy produkcji książki Fashion People Poland i Fashion People Colours, dzięki której zwiedziłam trochę Polski i poznałam wiele osób. Później pojawiły się inne projekty oraz kampanie na blogu. Kiedy ten przynosił w miarę regularny dochód, byłam spokojna. Ale zdarzało się, że jednego miesiąca zarabiałam na kolejne trzy i ten model był dla mnie bardzo stresujący. Dlatego też przyjęłam pracę w jednej, a później w kolejnej agencji reklamowej. Nie wspominam tego czasu równie przyjemnie, co pracy w gabinecie stomatologicznym, ale nie chcę wchodzić w szczegóły, bo uważam że byłoby to nieeleganckie i nie fair w stosunku do dawnych pracodawców lub kolegów po fachu.

Napiszę jednak, co pozytywnego wyniosłam z tamtego okresu – oczywiście oprócz kilku znajomości. Gdyby nie praca dla kogoś, pewnie nie mogłabym robić dziś tego samego w warunkach domowych. Dostrzegłam, że praca kreatywna, Social Media, PR, fotografowanie i pisanie to moje naturalne środowisko, w którym doskonale się odnajduję. Oczywiście, o ile da mi się możliwość rozwoju. Dziś mogę powiedzieć, że mam dużo satysfakcji z tego co robię. Mam zdrowe partnerskie relacje ze swoimi klientami/pracodawcami i co najważniejsze – ostatecznie wszyscy są zadowoleni. Ja robię to, do czego jestem stworzona w najlepszych dla siebie warunkach. Klienci otrzymują produkt, który ich satysfakcjonuje. Nie wiem, czy będzie to trwało wiecznie, ale nie pogniewałabym się! Na pewno doceniam miejsce, w którym aktualnie się znajduje i osoby, z którymi mam przyjemność współpracować.

Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jakie były Wasze pierwsze zawody i miejsca pracy (nie musi być siedem) oraz związane z nimi doświadczenia.

Dołącz do dyskusji! 3 komentarzy

  1. Ja zaczynałam od legendarnej pracy na zmywaku w Anglii. Nie była to szczególnie wymagająca praca, ale pozwoliła mi na fajne wakacje w Londynie. Potem byłam kelnerką w 2 pubach. Teraz pracuję jako pedagog. Każda praca czegoś mnie nauczyła. Kontakt z ludzmi wyrobił też dużą empatię oraz tolerancję.

    Odpowiedz
  2. Ja zaczynałam od zbierania jagód i sprzedazy a potem pracy w sklepie na nocki także..Teraz pracuję w przedszkolu .Dzięki pracy w sklepie wiem co to znaczy ciężka praca i szanuję każdą pracę .

    Odpowiedz
  3. Zaczęłam jako degustatorka… piwa. POLECAM!!!!! 😀

    Odpowiedz

Dodaj komentarz