19 sierpnia 2015

Slow life: weekend za miastem

Dwa yorki - mama i córka

Jestem zwolenniczką minimalizmu – nie tylko w garderobie, ale i w życiu. Minimalizmu rozumianego nie jako posiadanie, a przeżywanie i doświadczanie. To podejście, które polega na odczuwaniu radości i spokoju każdego dnia, a nie pogoni za…no właśnie za czym?

Miłość do zwierząt Slow life - weekend na wsi Wygodna fryzura dla yorka Slow life - wypad za miasto

Każda ambitna osoba, której udało się zrealizować swoje cele, a może nawet odnieść sukces, wie, że satysfakcja i duma to nie to samo, co szczęście. I w pewnym momencie życia, najlepiej wcześniej niż później, dobrze sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ważniejsze jest dla nas pierwsze czy drugie. Bo, jak to zwykłam mówić – nie można mieć wszystkiego, a na pewno nie w tym samym czasie i z identyczną intensywnością. Przekonali się o tym ci, którym udało się wznieść na wyżyny w jednej sferze życia, kosztem innej. Dobrze, jeśli kosztem tej mniej ważnej.

Work life balance to określenie, na które patrzę z przymrużeniem oka, ponieważ używane jest zazwyczaj w absurdalnych tekstach mówiących o tym, że można być jednocześnie zajebistą matką, żoną, kochanką, pracowniczką, sprzątaczką i Bóg wie kim – nigdy takiej osoby nie spotkałam. Z tą samą rezerwą czytam blogi na ten temat, a właściwie już nie czytam, bo wiem, że większość osób, które je pisze, zazwyczaj nie odrywa oczu od komputera przez cały dzień. Jeszcze kilka miesięcy temu proporcje między moim życiem zawodowym i osobistym, a raczej – jak bym to dziś nazwała – pracą a życiem, były odpowiednie. Nie miałam problemu z priorytetami i doskonale dzieliłam czas. Dziś mam 3 razy tyle obowiązków co wcześniej, te same zarobki i identyczną dobę liczącą 24 h. Przyznaję więc, jestem na etapie porządkowania swojego czasu, a jeśli uda mi się znaleźć złoty środek lub coś, co go przypomina, z przyjemnością Wam o tym napiszę.

Moje psy: Mocca i Cappucina Mocca - najpiękniejszy pies na świecie Slow life - wypad do lasu Boyfriend jeans i T-shirt vintage Coca-cola

Właśnie w takim czasie najłatwiej docenić momenty, kiedy można na chwilę zwolnić, nawet jeśli jest to dosłownie chwila. Razem z przyjaciółką wybrałyśmy się do mojego domu rodzinnego. Jeszcze w pociągu wyciągnęłyśmy laptopy. Miałam zaledwie 1,5 godziny, ale odpowiedziałam na wywiad, a w drodze powrotnej napisałam tekst dla klienta. Będąc na miejscu, ani razu nie zajrzałam do skrzynki mailowej. Spędziłyśmy z Pauliną dwa dni spacerując, grillując, jeżdżąc na rowerze i kąpiąc się w jeziorze, wieczorem oglądając film z lampką wina w ręku. Dla kogoś, kto pozwala sobie na slow life na co dzień, to normalny, a może nawet stosunkowo nudny scenariusz weekendowy. Dla nas była to przyjemna i jakże niezwykła odmiana. Po takim weekendzie, nawet praca przychodzi mi z większą łatwością. Już za chwilę kolejny weekend. I choć zostaję w Gdańsku, planuję znów zapomnieć o swoim laptopie… choćby się waliło i paliło.

Las pełen szyszek Różne rodzaje drzew Wrzos Sukienka maxi w kwiaty i las

Sukienka/ dress – Anoi
Buty/ shoes – Converse
Zegarek/ watch – Daniel Wellington


Fot. Paulina Kalbarczyk, Paulina Rudnicka (ja)


Dołącz do dyskusji! 40 komentarzy

  1. Bardzo dobrze to napisałaś. Nie ma takiej pracy, która zastąpiłaby nam życie i ludzi. Nie ma tez takiego sukcesu, który zastąpiłby szczęście. Dzięki za ten post! Tak trzymaj.

    P.S. Super zdjecia z pieskami.

    Odpowiedz
  2. Czy Ty w tym tekście nie próbujesz przypadkiem dowalic jednej ze swoich koleżanek? Przecież Monika prowadzi dwa takie blogi?

    Odpowiedz
  3. Zgadzam się z tobą. Trzeba wiedzieć co jest w życiu ważniejsze a co mniej ważne. Koniecznie rób sobie takie ‚bezlaptopowe’ weekendy, zwłaszcza, że masz teraz, jak piszesz, bardzo dużo pracy. Przepiękne zdjęcia! Psiaki mają cudowne kucyki 🙂

    Odpowiedz
  4. Kobieta z pieskiem (dobrze, że nie z kotem) ocenia jak być matką, co się da, a czego nie? Z rezerwą podchodzę do kobiet, które oceniają inne, choć o pewnych sferach pojęcia nie mają.

    Odpowiedz
    • A to odnośnie czego? Bo chyba czytałyśmy dwa różne teksty. Chętnie zerknę na ten drugi 🙂

      Odpowiedz
    • „Kobieta z pieskiem (dobrze, że nie z kotem) ocenia jak być matką, co się da, a czego nie? Z rezerwą podchodzę do kobiet, które oceniają inne, choć o pewnych sferach pojęcia nie mają.”
      Ja z rezerwą podchodzę do ludzi, którzy uważają że jedyną słuszną drogą życiową jest ta właśnie ta którą oni podążają.
      Smutno Ci że w komentarzach ludzie uznają Cię za głupią? Może naucz się tolerancji, bo każdy ma prawo mieć psa, kota, dziecko albo nic, a już na pewno nie powinno to wzbudzać żadnych kontrowersji a tym bardziej pogardy (którą nieciężko wyczuć). Wiadomo, że mając dziecko ciężko jest robić wszystko samemu i to zajebiście oraz że blogi są zazwyczaj tylko wycinkami najlepszych chwil i wypaczeniem rzeczywistości, tak samo z resztą jak wszystkie inne media. POZA TYM w moim odczuciu, fragment o blogach, akurat parentingowych, był dla mnie tylko elementem wypowiedzi, tudzież przykładem który z łatwością można by zamienić na jakikolwiek inny. Można by z niego np. wykreślić słowo matka i byłby tak samo mocnym przykładem a już nie przyczepiłabyś się do niego bo nie zawierał by słowa klucza… Podsumowując, zgadzam się z poprzednimi komentującymi, dyskusja jest bez sensu, tak samo jak hejt.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Słowo matka tam pada, gdyby go nie było – nie byłoby tematu, ale jest. Cóż, jako blogerka dziwię się publikacji komentarzy ubliżających komentującym tylko dlatego, że mają swoje zdanie, odmienne od zdania autorki. Ona sama pisząca o macierzyństwie i work & life balance, tuląc pieska, a nie np dziecko, wydaje mi się groteskowa. Nie mam nic do piesków i osób bezdzietnych, dopóki nie oceniają matek, bo niby na jakiej podstawie?

        Odpowiedz
        • Ty jeszcze nie pojęłaś, że mówisz nie na temat i krzyczysz na coś, co nie istnieje. Nie ma tu ani oceny matek ani tym bardziej nie jest to tekst o macierzyństwie.

          Odpowiedz
          • Kapuczinka ocenia, że nie można być zajebistą matką, kochanką, sprzątaczką…. A więc ocenia możliwości matki, kucharki, sprzątaczki, określa, co się da, czego się nie da, podczas gdy z bloga wynika, że tych najważniejszych kobiecych ról nie poczuła jeszcze na własnej skórze. Pisze na podstawie swoich obserwacji. Okej, niech pisze, tylko nie każdy uzna ten tekst za autentyczny.

          • Najważniejszych kobiecych ról? I kto tu ocenia. Z bloga wynika? – z bloga wynika co nosi na co dzień i gdzie lubi bywać. Jakie ma podejscie do mody i czasu wolnego. Nie wiemy nic o jej rodzinie, związkach, dzieciach czy sprzątaniu 🙂 znów sobie dopowiadasz.

  5. „Work life balance to określenie, na które patrzę z przymrużeniem oka, ponieważ używane jest zazwyczaj w absurdalnych tekstach mówiących o tym, że można być jednocześnie zajebistą matką, żoną, kochanką, pracowniczką, sprzątaczką i Bóg wie kim – nigdy takiej osoby nie spotkałam.” Odnośnie tego.

    Odpowiedz
    • No tak, uważam, że nie można mieć wszystkiego i być zajebistym we wszystkim. Wciąż nie wiem, jak to się odnosi do Twojego komentarza – kogo oceniam i o jakich strefach nie mam pojęcia, co więcej – skąd możesz wiedzieć, o jakich sferach mam pojęcie, a o jakich nie. Trochę nadinterpretujesz 🙂

      Odpowiedz
  6. Gdybyś weekend spędzała z dzieckiem, wtedy Twoja ocena work &life balance w wydaniu mamy mogłaby być autentyczna. A ja widzę młodą dziewczynę, która zamiast z rodziną, weekend spędza z przyjaciółką i pieskami, dlatego właśnie nie kupuję tej narracji, a w moim odczuciu wypowiadasz się na tematy, na które nie masz pojęcia.

    Odpowiedz
    • No to chyba czegoś nie doczytałaś. Byłam z przyjaciółką w domu rodzinnym. Ale abstrahujac od Twojego czepialstwa odnośnie moich relacji – niezależnie od tego czy spędzałabym weekend z rodziną, przyjaciółmi, dzieckiem czy mężem – chodzi o znalezienie tego czasu i pozwolenie sobie nań.

      Zabawne jest to, co piszesz. To tak, jakby work life balance dotyczył wyłącznie kobiet z dzieckiem albo – co jeszcze bardziej absurdalne – mój tekst dotyczył matek: „Gdybyś weekend spędzała z dzieckiem, wtedy Twoja ocena work &life balance w wydaniu mamy mogłaby być autentyczna”. A gdzie te żony, kochanki, sprzątaczki i pracowniczki? Myślę, a nawet więcej – jestem przekonana, że piszesz to z prywatnych pobudek i związanej z nimi antypatii.

      Odpowiedz
      • Kapuczinko, odpuść sobie. Z głupota nie wygrasz. Za każdym razem, gdy użyjesz słowa matka, ktos Ci napisze, ze nia nie jestes. A doskonale wiesz, kto sie tak pluje. Ty o znalezieniu czasu na życie, ona o człowieku w kosmosie. Tyle wspólnego z tematem. Najlepiej banuj.

        Odpowiedz
        • Marto, każdy może tu wyrazić swoje zdanie. Nawet jeśli uważam je za absurdalne lub nie na temat.

          Odpowiedz
          • Do Gościa – mozesz sie nie zgadzać z Paulina. Moze Ty mozesz mieć wszystko w życiu, ale ten tekst nie obraza matek. Nooo ludzie… Przeciez to absurd…

            Jak dla mnie bardzo fajny, mądry post.

  7. Mówisz, że czegoś się nie da, a przecież tego nawet nie spróbowałaś, może jak zostaniesz mamą i napiszesz, że się nie da, to uwierzę 🙂

    Odpowiedz
    • Piszę, że się nie da, bo nigdy takiej osoby nie spotkałam. Nie muszę być mamą, by to zaobserwować, tym bardziej, że mam ich wokół całkiem sporo i większość z nich wie, że jest „coś za coś” :). Druga kwestia, nie muszę być mamą, żeby wiedzieć, że nie mamy nieograniczonej liczby godzin. I trzecia najważniejsza – skąd pomysł, że ten tekst jest pisany z perspektywy mamy.

      Odpowiedz
      • Jest to tematyka mi bliska jako że sama prowadzę blog parentingowy – niedoskonalamama, na którym promuję work & life balance i znam kobiety, którym to się udaje, być może masz ich za mało w swoim polu widzenia? Współcześnie można zarabiać prowadząc blogi lub pisząc teksty na zamówienie i elastycznie godzić to z rolą kochanki, żony, przyjaciółki, samemu decydując, która sfera dominuje. Nie podoba mi się, że w poprzednich komentarzach jestem oceniana jako głupia i działająca z osobistych pobudek. Nigdzie nie stwierdzam, że tekst pisany z perspektywy mamy – ale ocenia mamy i do nich się odnosi.

        Odpowiedz
        • Jak sama wspomniałaś – któraś ze sfer DOMINUJE. Potwierdzasz to, co napisałam.

          „Bo, jak to zwykłam mówić – nie można mieć wszystkiego, a na pewno nie w tym samym czasie i z identyczną intensywnością”

          Ten tekst nikogo nie ocenia i nie wiem, dlaczego w całej wyliczance możliwych ról życia, wybrałaś akurat macierzyństwo. Jak wspominasz wyżej, napisałaś to ze względu na to, że tematyka jest Ci bliska przez blog parentingowy, który prowadzisz – czy to nie są osobiste pobudki?

          ->Odnośnie głupoty – to nie moje zdanie.

          Jedyny wniosek, który płynie z tego wpisu, to taki, że moim zdaniem nie można mieć wszystkiego na raz i w takim samym stopniu, co też sama wyżej potwierdziłaś – coś dominuje nad czymś innym. Moim OSOBISTYM celem jest, by dominowała część odpowiedzialna za szczęście nad tym, co odpowiedzialne za zawodową satysfakcję. Tyle tej filozofii 🙂

          Odpowiedz
  8. „A doskonale wiesz, kto sie tak pluje.” ten fragment dotyczył osobistych pobudek, które Ty sama potwierdziłaś, czyżbyś była z kimś w konflikcie, a mi się oberwało?

    Odpowiedz
    • O prywatnych pobudkach napisałam wcześniej. Wspomniane zdanie nie jest moje, więc nie będę pisała za kogoś. Moje prywatne konflikty nie dotyczą i nigdy nie będą dotyczyły tego bloga. Amen 🙂

      Odpowiedz
  9. Do Emi – w którym miejscu piszę, że tekst obraża matki? Równie dobrze mogłabym być facetem pod 40 stkę, który pisze, że nie można być 60 latkiem, który czerpie radość z życia. Po prostu – wypowiadajmy się na tematy, na które mamy spore pojęcie, a nie jedynie wyobrażenia. A jak to osiągnąć? Opisując własne doświadczenia.

    Odpowiedz
  10. Dziwna ta cała dyskusja… moim zdaniem jeśli na każdym blogu parentingowym czytam ze kazda matka musi być multizadaniowa i ze wszystkim radzic sobie bez pomocy innych, wysilku, zmeczenia, narzekania i zawsze ze swietnym efektem i usmiechem na twarzy bo w końcu wraz z przyjściem na świat dziecka nabiera sie supermocy (i naprawdę lubię takie teksty bo dają mi kopa do działania) to dla równowagi cieszy mnie przeczytanie tekstu w którym niezależna dziewczyna z pieskiem (ten piesek to jakiś zarzut? ) pisze ze nie zwasze sie tak da. Podoba mi sie ze kazdy ma inne zdanie, doświadczenie i cele w zyciu. Dlaczego ona, na jakby nie było swoim własnym blogu nie może wyrazić swojego zdania? Proponuję wyluzować, nie szukać drugiego dna i podtekstów których nie ma.

    Odpowiedz
    • Może wyrazić, ale dla mnie jest to mało autentyczne i chyba jako czytelniczka też mam prawo wyrazić własne? Czy nie na tym polega blogowanie – na kulturalnej wymianie poglądów?

      Odpowiedz
      • Problem w tym, że nie jestes ani kulturalna, ani nie piszesz na temat tekstu! Dlatego aż nie chce sie z Toba polemizować, bo to bez sensu.

        Odpowiedz
        • A co jest w moich komentarzach niekulturalnego, czyli można tylko słodzić i potakiwać? (Jak ktoś bezpodstawnie nazywa innych głupią za wyrażenie poglądów, to nikogo to nie oburza). Myślałam, że tu można dyskutować, a jak widać, mamy towarzystwo wzajemnej adoracji…

          Odpowiedz
          • Moze dlatego, że jako jedyna nie czytasz ze zrozumieniem! Twoje komentarze sa dalekie od opinii, wiec nie dziw sie, ze nie masz zwolenników.

  11. No jasne ze tak. Ale dlaczego mało autentyczne? Autorka tekst pisze w oparciu o własne odczucia i doświadczenia. Nie można komuś zarzucać brakurat autentyczności tylko dlatego ze jego bagaż doświadczeń różni się od Twojego. Inna perspektywa to inny punkt widzenia.

    Odpowiedz
  12. Brawo Paulina Kalbarczyk!

    Odpowiedz
  13. Burzliwa dyskusja, jednak ale emocjonalna reakcja jednej z czytelniczek wydaje się potwierdzać słowa autorki, że ciężko być najlepszym we wszystkim. Fajne zdjęcia, super plener i miło dowiedzieć się, że potrafisz w swoim zamiłowaniu do miasta, a pewnie też i do zgiełku odnaleźć chwilę spokoju 🙂

    Odpowiedz
  14. Brawo za wartościowy i mądry post 🙂 Jestem pracującą mamą i w dodatku niedawno skończyłam studia. Dałam radę pogodzić te wszystkie obowiązki, ale nie ukrywam że było ciężko i niejednokrotnie miałam poczucie że „coś jest kosztem czegoś”. Dlatego jestem jak najbardziej zwolenniczką Slow life 🙂

    Odpowiedz
  15. Czemu te psy sa czesane na dwa kitki a nie jeden ? Tldr ale zdjecia spoko XD

    Odpowiedz
  16. Widać,że uwielbiasz swoje pieski. Czym je karmisz? Mogę Ci polecić http://karmy-granum.pl/ – to dobra karma polskiego producenta, której głównym składnikiem jest nowozelandzka jagnięcina.

    Odpowiedz
  17. Świetne te Twoje psiaki. Próbowałaś może podawać im naturalną karmę http://belloandfriends.pl/? Mój york lubi lubi mieszankę wołową z ziemniakami i warzywami.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz