17 lipca 2015

Tatry – dzień drugi

Stylizacja na wędrówkę po górach

Dzień rozpoczął się spokojnie. Postanowiłyśmy spędzić poranek w aquaparku, by nasze mięśnie się trochę zregenerowały. Paulina – kierunek: jaccuzi, ja – zjeżdżalnie i basen z widokiem na góry. Tak zeszło nam prawie do 14.00.

Około 15.30 byłyśmy już na szlaku. Musicie coś o nas wiedzieć. Paulina jest tragiczną organizatorką (mam nadzieję, że w tym miejscu się na mnie nie obrazi). O jej „nieogarze” można by pisać oddzielny blog. Ja odpoczywam tylko wtedy, kiedy nie muszę sprawdzać, dowiadywać się, kontrolować… więc unikam tego jak ognia. Na co dzień jestem bardzo zorganizowana, dlatego podczas wakacji odpuszczam całkowicie. Wiedziałam, że połączenie naszych temperamentów zapewni nam moc atrakcji i absurdalnych historii.

Źródła w Tatrach Las w TatrachIMG_8921

Wymyśliłyśmy, że drugiego dnia pójdziemy do Doliny Pięciu Stawów. Ja ubzdurałam sobie, że jest tam bliżej niż nad Morskie Oko, Paulina zaś – że spokojnie damy radę. Nasze podejrzenia wzbudziły jednak komentarze ludzi wokół. Kiedy zapytałyśmy kierowcę w autobusie, czy jedzie do Doliny Pięciu Stawów, ten spojrzał na nas z niedowierzaniem i zapytał, czy znajduje się tam nasz nocleg. Tata Pauliny wysłał jej wiadomość o treści „szacun”. Mój znajomy powiedział, że to trzy razy tyle, co do Morskiego Oka. Wyruszajac około 16.00, musiałybyśmy wracać w nocy, a przecież chciałyśmy jeszcze wstąpić wieczorem na Krupówki. Zgodnie stwierdziłyśmy, że trzeba zmienić plan. Dodam, że w tym czasie byłyśmy zupełnie bez Internetu. Mój iPhone zastrajkował, a Paulina w nieznanych nam okolicznościach straciła nielimitowany transfer.

Poprosiłyśmy spotkanych na miejscu górali, by polecili nam inny przyjemny i krótki szlak, tak żeby nie dobić się całkowicie. Ci wysłali nas na Gęsią Szyję. Tak właściwie to chcieli nam towarzyszyć, bo uznali, że przecież dziewczyny znad morza są idealnymi kandydatkami na żony!

Jak poruszać się po szlakach Zestaw na wakacje w górach Szlak niebieski w Tatrach

Ostatecznie nie skorzystałyśmy z ich towarzystwa i ruszyłyśmy samodzielnie jedną z dróg, sądząc że znaki nas poprowadzą. Trochę zboczyłyśmy… i z jednego szlaku zrobiły się trzy. Nie wiedziałyśmy, gdzie dokładnie jesteśmy, ale nie martwiło nas to szczególnie. Szłyśmy zgodnie ze wskazówkami napotykanych ludzi. Wiem, wiem… w tym miejscu nasuwa się pytanie, dlaczego nie kupiłyśmy mapy. Wszyscy powtarzali to zdanie! Chciałabym zażartować, że po co nam mapa, której i tak nie będziemy umiały czytać, ale żeby uspokoić potencjalnych hejterów, uznajmy, że wybrałyśmy level hard naszej podróży. Nadmiar chaszczy i kamienie, w przeciwieństwie do betonu dnia poprzedniego, nieco utrudniały nam wędrówkę, jednak był to przyjemny rodzaj zmęczenia.

Kiedy tylko zobaczyłam, że dotarłyśmy do miejsca docelowego, pełna entuzjazmu przyspieszyłam… i źle stanęłam. Myślałam, że skręciłam sobie kostkę, bo nie byłam w stanie ruszyć się ani w jedną, ani drugą stronę. Byłyśmy w kropce, a musiałyśmy przecież jakoś wrócić na parking przed zmrokiem. Już miałyśmy dzwonić po pomoc, kiedy na naszej drodze pojawiła się trzyosobowa grupa – jak się okazało turystów znad morza, którzy wybrali się na męski wypad w góry. W poprzednim poście pisałam, że kilka lat temu wracałam z Morskiego Oka na plecach swojego ówczesnego chłopaka. Tym razem pokonywałam trasę na plecach nowo poznanego kolegi – Bartosza. Z tego miejsca serdecznie go pozdrawiam. Zazdroszczę też tak dobrej kondycji po trzydziestce – widzę, że mam trochę do nadrobienia do czasu swoich okrągłych urodzin! Przeszedł tak ze mną dobrych kilka kilometrów bez narzekania, z dwoma tylko przystankami. Współczułam mu i żałowałam każdego batona i drożdżówki, jakie zjadłam podczas tego wyjazdu. Mała kontuzja nie zepsuła nam jednak humorów. Wręcz przeciwnie. Najwidoczniej, im tłoczniej tym weselej!

Plecak idealny w góry Jak ubrać się na wyprawę w góry Paski, kapelusz i plecak górski Selfie na szlaku

W połowie drogi spróbowałam iść o własnych siłach i czułam się już trochę lepiej, także nie mogło to być nic poważnego. Jeszcze tylko kolacja w restauracji Dobra Kasza Nasza i udałam się… no właśnie gdzie? Nie pamiętam dokładnej nazwy ulicy, ale na pewno były to okolice centrum.

Nasi nowi znajomi mieszkali w domu, obok którego znajdowała się karczma i zaprosili nas na góralską imprezę. Zawsze chciałam taką zobaczyć. Wiedziałam, że może nie potańczę tego wieczoru, ale szkoda było kończyć tak dobrze rozpoczęty dzień. Nie żałuję. Góralskie imprezy są dość specyficzne, no i trzeba przyznać – mieszkańcy Zakopanego potrafią się bawić jak nikt inny. Nasza ekipa spędziła wspaniały czas! Wróciłyśmy z Paulą nad ranem i po krótkich przygotowaniach ruszyłyśmy w dalszą trasę. Ale o tym już w kolejnym poście.

Stylizacja na piesze wyprawy po szlaku Górski potok w TatrachSzlak niebieski w Tatrach, sesja zdjęciowa

T-shirt – Mango
Spodenki/ shorts – secondhand
Kapelusz/ hat – secondhand
Naszyjnik/ necklace – Top Sercret
Zegarek/ watch – Daniel Wellington
Okulary/ sunglasses – TK Maxx
Plecak/ backpack – Next
Buty/ shoes – Converse


Fot. Paulina Kalbarczyk, Paulina Rudnicka (ja)


Dołącz do dyskusji! 19 komentarzy

  1. No i tak się właśnie kończy kpina z gór – kontuzją.

    Odpowiedz
    • Jaka znów kpina? 🙂

      Odpowiedz
      • Bez przesady z tą kontuzją. Paulina napisała, że szła potem dalej sama, wiec nic sie nie stało. Po prostu odpoczęła na plecach jakiegoś faceta, zapewne w miłym towarzystwie 🙂
        Jacy ludzie tu są nerwowi. Dajcie sobie na luz. Kapuczina, piękne zdjecia i jeszcze fajniejsza historia warta zapamiętania 😀

        Odpowiedz
  2. Przestań, przecież Ty ważysz tyle co nic. Do zobaczenia w Trójmieście 🙂

    Odpowiedz
  3. Haha! Ale sie uśmiałam 😀 Jesteście zajebiste. Chciałabym Was poznać.

    Odpowiedz
  4. Bardzo lubię Twój blog, zaglądam tu często, ale ten wpis zmotywował mnie do skomentowania.
    Adidasy to nigdy nie jest dobre rozwiązanie nawet na najkrótszy szlak w górach, szczególnie w Tatrach. A to, że jesteś dziewczyną z nad morza nie powinno Ciebie w tej kwestii usprawiedliwiać 😉

    Mamy teraz wybór wielu kobiecych butów trekkingowych – może warto byłoby to promować?
    Twój strój nie nadawał się na górską wycieczkę 😉

    Pozdrawiam, również dziewczyna znad morza 🙂

    ps. mapa szlaków to również podstawa jeśli chodzi o każde wyjście w góry! one nie są takie trudne do odczytania 😉 a ponadto są zaopatrzone w bardzo przydatne czasy przejścia.

    Odpowiedz
    • Z całym szacunkiem Moniko, ale zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Po pierwsze nie zrobiłabym sobie krzywdy i nie założyłabym butów trekkingowych w taki upał (wątpliwa przewiewność i rzekoma lekkość letnich modeli jakoś mnie nie przekonuje), po drugie – to zbędna inwestycja na dwa dni wędrówki/spaceru. No i nie istnieją kobiece estetyczne buty trekkingowe, ale to akurat mało istotne w tym przypadku 🙂

      Nie bez znaczenia jest też fakt, że na wyjazd zdecydowałyśmy się dzień wcześniej. Myślę jednak, że nawet gdybym planowała go kilka miesięcy temu, wciąż pozostałabym przy swoim wyborze.

      Na nogach mam trampki – wcześniej sprawdzone, co akurat jest najważniejszym z czynników. Inne buty sportowe, jak na przykład te: http://kapuczina.com/2015/07/plecak-w-trojkaty-czerwone-usta.html byłyby równie dobre, ale pakowałam się dość oszczędnie. Co więcej, trzymam w szafie buty, które pozornie lepiej sprawdziłyby się górach, ale zaznaczam – tylko pozornie. Niestety nie są tak wygodne i ślizgają się bardziej niż Conversy.

      Jeśli zaś chodzi o umiejętność czytania map – żartowałam, co też zaznaczam w tekście. Widziałyśmy zdjęcia tras w telefonie 🙂 Czas przejścia, jaki w nich podają, jest albo chwytem marketingowym, albo ludzie biegają po szlakach. Nigdy nie udało nam się choćby zbliżyć do wyznaczonego czasu 🙂

      Odpowiedz
      • Ze swojej strony mogę powiedzieć, że buty trekkingowe niejednokrotnie mnie zawiodły. Zima sa dobrym rozwiązaniem, ale latem… to porażka 🙂
        Wielki plus za kapelusz i okulary. Ludzie zapominają o nakryciach głowy i potem dostają udarów 🙂

        Odpowiedz
        • Zapomniałem dodać, ze zdjecia są bardzo urokliwe. Miło zobaczyć, że nawet w górach mozna spotkac takie piękne modne dziewczyny.

          Odpowiedz
      • No tak… przecież nie bedziesz robiła sobie „krzywdy” nosząc trekkingi w upał skoro zawsze można zadzwonić po TOPR w końcu to ich praca- ściagac modnisie w estetycznych kobiecych butkach ze szlaku…. następny raz załóż japonki- mówie Ci, nie ma bardziej przewiewnych butów w góry.

        Odpowiedz
        • Dorota, spokojnie 🙂
          Jaki TOPR? Jakie japonki?

          P.S. Mam wrażenie, że osoby, które tak czepiają sie trampek, nigdy nie były w górach… albo sądzą, że poszłam sie wspinać na jakieś szczyty. A moje trasy to beton lub długie spacery szlakami przypominającymi leśne ścieżki 😉

          Odpowiedz
  5. Zazdroszczę, bo sam bym chciał wyruszyć w taką przygodę…

    Odpowiedz
  6. „nie założyłabym butów trekkingowych w taki upał (wątpliwa przewiewność i rzekoma lekkość letnich modeli jakoś mnie nie przekonuje)”- chyba nigdy nie miałaś żadnych butów trekingowych na nogach xD.

    Odpowiedz
    • Ojej miałam, chociaż nie spędziłam w nich szczególnie dużo czasu.
      Nie krytykuję ludzi na szlaku w butach trekkingowych, ani też tych, którzy byli w sandałach (wygodnych i stabilnych). Po prostu mówię, że ja zostałam przy najwygodniejszych posiadanych butach w mojej szafie, w których nie zapociła mi się noga 🙂

      Odpowiedz
  7. Rewelacyjne zdjęcia! Zwłaszcza to ostatnie.

    Odpowiedz
  8. Nie rozumiem o co te sprzeczki o buty. Sama przechodziłam te trasy wielokrotnie i w trampkach i w butach trekkingowych. Istnieją buty trekkingowe odpowiednie na lato, w których stopa się nie poci, ale szukać kilka dni takich butów i wydawać tyle pieniędzy na dwa dni wycieczki to bezsens. Szczególnie, że te trasy naprawdę nie są trudne. Gdyby chodziło o np. Orlą Perć to ok, bez trekkingów nie da rady. Ale krytykowanie kogoś, że nie kupił butów trekkingowych specjalnie na przejście nad Morskie Oko to szczyt nadęcia i niewiedzy.

    Odpowiedz
  9. Rok temu, w takich samych butach weszłam na Śnieżkę. Dało się i nie narzekałam na komfort. Także nie lamentujcie 😛

    Odpowiedz
  10. Niestety ale kompletny brak wyobraźni. Jak się jedzie w góry to trzeba trochę na ten temat wiedzieć… Nie wspomne o wycieczce do doliny pięciu stawów o 16?! WTF…i stroju…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz