22 kwietnia 2015

Moda damska z męskiej perspektywy

IMG_9374

O modzie damskiej mówi się najczęściej z perspektywy samych kobiet. Mnie zaś zawsze interesowało, co na ten temat sądzą mężczyźni: co lubią, a czego nie. Nie twierdzę, że panie powinny się temu zdaniu podporządkowywać – jestem wręcz przeciwniczką tego typu podejścia. Jednak warto poznać drugą stronę. W końcu, czego by nie mówić o facetach, spędzają dużo czasu na obserwowaniu nas – kobiet.

Przeprowadziłam krótki test w moim prywatnym otoczeniu. Poprosiłam znajomych, by opisali swoje upodobania dotyczące sposobu ubierania się, makijażu, fryzury i samej urody płci pięknej. Byłam zaskoczona entuzjazmem, z jakim panowie podeszli do tego zadania. Niejednokrotnie musiałam stopować ich wywody, bo zamiast prostej wypowiedzi na trzy linijki, otrzymywałam kilkustronicowe wypracowania. To pokazuje, jak bardzo świadomi swoich preferencji są współcześni mężczyźni, i jak duża jest ich wiedza z zakresu wizerunku.

Kiedy podchodziłam do tego eksperymentu rok temu, większość odpowiedzi zamykała się w prostym wyliczeniu: „ładna, zgrabna, nie za gruba, nie za chuda, ubrana normalnie, nie w worki”. Dziś jest zupełnie inaczej. Jak się okazuje, męskie preferencje są bardzo zróżnicowane. Zauważyłam jednak kilka prawidłowości. Nie byłabym sobą, gdybym nie szukała uogólnień. Po pierwsze, panowie coraz bieglej posługują się terminologią w temacie mody i urody. Wiedzą, jak wyglądają spodnie typu boyfriend i makijaż w stylu no make up. Po drugie – ciekawy jest sposób formułowania myśli; granica, jaką faceci stawiają między sylwetką szczupłą a wychudzoną, czasem szczupłą a „normalną”. Wreszcie po trzecie – męska perspektywa (przynajmniej w przepytywanych przeze mnie przypadkach) jest coraz bliższa tej kobiecej, wskazującej na wygodę i niewymuszone stylizacje. Najbardziej pożądaną cechą jest wciąż naturalność, ale naturalność uporządkowana!

Zdaję sobie sprawę, że mój test nie jest doskonały, ponieważ przepytywana grupa zamyka się w podobnym przedziale wiekowym (20-30 lat), jednak liczę, że odpowiedzi wydadzą Wam się interesujące, niektóre z nich nawet zabawne.

Lubię brunetki z rozpuszczonymi włosami. Upięcia, koki i warkocze są bez znaczenia, bo każda fryzura jest w stanie podkreślić piękno kobiety. Z dodatków zaś preferuję kapelusze, które są kropką nad i (czytaj: nad całą dzienną stylizacją). Kobieta powinna mieć figurę, czyli standardową budowę. Nie lubię chudych dziewczyn i cieszę się, że we Francji wprowadza się zakaz pracy zbyt szczupłych modelek na wybiegach. Nie rozumiem, dlaczego kobiety zakładają chałturę zwaną emu (kapcie nosi się po domu). Cenię sobie prostotę. Jako faceta, nie interesują mnie ferie barw i wzorów. Choinkę wystawiam na Boże Narodzenie. (Damian, programista i fotograf)

Lubię eleganckie kobiety w sukienkach i szpilkach. Sukienki do kolan i bez dekoltów. Nie przepadam za zbyt kusymi spódniczkami i wystającą bielizną. Nie jestem też fanem dużych dekoltów. Wręcz przeciwnie! Wolę się domyślać, co jest pod spodem. Istnieje wyjątek od tej reguły: gdy kobieta ma odpięte cztery górne guziki w koszuli, nie musi się malować 🙂 Fajny jest styl sportowy, ale też bez przesady. Wyciągniętym dresom mówię stanowcze nie! Jestem zdania, że dziewczyna wygląda najładniej zaraz po przebudzeniu. Włosy? Czyste. Tylko tyle. Makijaż nie jest konieczny. Ewentualnie szminka. Jestem totalnym zwolennikiem makijażu typu no make up. Uważam, że to idealnie podkreśla kobiecą urodę. Figura? Widać różnicę między dziewczyną, która dobrze czuje się ze swoim „ciałkiem” i tą, która nic z nim nie robi. Nie rozumiem wrzucania do sieci zdjęć z siłowni, zaraz obok tych z imprezy w stanie upojenia alkoholowego. Lubię widzieć, gdy kobieta jest pewna siebie, seksowna i pociągająca, ale nie w wulgarny sposób. (Kamil, właściciel firmy zajmującej się obróbką metalu)

Bardzo lubię koszule – zarówno te eleganckie, jak i casualowe. Kobieta ma dla mnie dwa oblicza: codzienne „obok mnie” i wieczorowe. Dlatego też w szafie powinno być miejsce i na dres, i na coś eleganckiego. Ładnej kobiecie we wszystkim ładnie. Podobają mi się kombinezony, choć rzadko niestety widać je na ulicach. Fajnie, jeśli dziewczyna jest świadoma swojego ciała i potrafi dobrać sobie coś, co jej pasuje. Wiosna i lato to czas sukienek i chwała temu, kto je wymyślił! Wysoko cenię sobie małą czarną. Czego nie lubię? Nie ma tragedii, jeśli krój lub kolor nie pasują, bo któż wie, co autorka miała na myśli. Jednak, gdy zakłada ona strój rozmiar za mały lub przesadnie obcisły, jest to niesmaczne, czasem wręcz tragiczne. Codzienny make up ma być delikatny, wieczorowy – z pazurem. Nie lubię skorupy na twarzy i „obrysówki” na czole i szyi 😉 Fryzura: zadbane rozpuszczone proste włosy. Widziałem ostatnio także kilka ciekawych własnych inwencji w postaci różnych splotów. Nie przepadam za prosto obciętymi grzywkami i super wylakierowanymi stylizacjami weselnymi w stylu „jak dodać sobie z 10 lat”. Figura – raczej szczupła, choć nie przesadnie. Typowe wieszaki nie są dla mnie. Poza tym ciało kobiety ciągle się zmienia, więc lepiej skupić się na czymś innym. Urody nie da się opisać schematem. Oczy mają swoje upodobania. (Sebastian, kreator przestrzeni)

Bardzo się cieszę, że mam przyjemność wyrażenia swojego zdania na ten temat, ponieważ bardzo lubię mówić o kobietach i je obserwować. Mam chyba polubionych 80% fanpage’y, na których codziennie wrzucane są zdjęcia pięknych pań. Wyobraź sobie, jak wygląda moja tablica, kiedy odpalam Facebooka! Mam utrudnione zadanie, ponieważ kanon piękna w mojej pracy minimalnie różni się od tego, który ja uważam za „pro”. Na szczęście stopniowo się to zmienia, dzięki czemu łatwiej dostrzec mi potencjał w dziewczynie, z którą pracuję. Jeszcze kilka lat temu zatrudniało się wychudzone, wysokie dziewczyny, których nie miałbym ochoty schrupać. Teraz modne są dziewczyny FIT. Bardzo się ciesze, że kobiety zaczęły robić przysiady i znowu stają się okrąglejsze. Sto razy lepiej wygląda szczupłe, wysportowane ciało, niż tylko szczupłe. Cindy Crawford, Claudia Schiffer to pokolenie modelek, z którymi chciałbym pracować. Modelka VS, Emily Didonato – sztos! Uwielbiam naszą słowiańską urodę, blond włosy, niebieskie oczy makijaż no make up. Ideałem jest dla mnie Magda Mielcarz w Quo Vadis i jej delikatne, zwiewne, białe szaty kojarzące się ze starożytnym Rzymem albo grecką boginią Ateną o nieskazitelnej urodzie. Magda Mołek – bardzo podobna uroda. Ale na co dzień – jeśli dziewczyna jest zgrabna – obcisłe leginsy, airmaxy i zwykła bluza też wyglądają super. Uważam, że ładne ciało to też ubranie, które tak naprawdę obroni się w najgorszej „szmacie”. Najważniejsza jest dla mnie naturalność. Nie trawie tipsów, botoksu i sztuczności. Do sztucznych piersi pasuje tylko jeden typ kobiet i akurat u nich to toleruje. Nie rozumiem mody na małą czarną i czerwone usta (tak wygląda co druga dziewczyna na Monciaku) i dziewczyn – hipsterów.  (Sebastian, fotograf mody)

Na początku chcę podkreślić, że sposób, w jaki kobiety się ubierają, jest dla mnie bardzo ważny. Już na samym początku, widząc kogoś nowego, poddajemy go czysto powierzchownej ocenie. Mniej więcej w okolicach dwudziestego roku życia, sama ekspozycja pupy, cycka lub niekończącej się golizny nóg, przestaje tak bardzo jarać faceta. Wtedy zaczyna się liczyć coś więcej, a tym czymś jest zachowanie i styl kobiety. Z jednej strony można powiedzieć, że kobiety mają gorzej, ale czy faktycznie? Wszystko zależy od chęci. Wydaje mi się, że zbyt duże grono pięknych pań wyznaje zasadę, że ładnemu we wszystkim ładnie. Bzdura! Jeśli dziewczyna skończyła osiemnaście lat, powinna zacząć myśleć, jak się ubiera i zdefiniować, co swoim strojem chce przekazać. Jak każdy facet mam pewne preferencje odnośnie ulubionego stroju u kobiet. Moje upodobania rozciągają się między dwiema granicami. Pierwsza oddziela szarą nudę od elegancji, kolejna odważne i świadome kreacje od taniej tandety. Mówiąc krótko, lubię zadbane paznokcie, strój schludny dopasowany do sylwetki i sytuacji, elegancję, przyjemny, nie przesadzony zapach, boyfriendy, ramoneski, lekkie letnie sukienki, delikatny make up, małą czarną. Dobrze, gdy całość współgra i pasuje do siebie, a kobieta panuje nad sytuacją. Lubię drobne krzyżyki na szyi, bo w tych czasach świadczą o odwadze i samoświadomości. Kobieta musi też wyćwiczyć gamę swoich najlepszych uśmiechów, bo to one dodają uroku każdej kreacji. Najbardziej podobają mi się ubrania, na które wcześniej nie zwróciłbym uwagi, a dopiero na dziewczynie nabierają charakteru. Nie lubię nudy, tandety, zbyt obcisłych strojów na obfitym ciałku, cekinów, podróbek, białych kozaków, przesadzonego makijażu, przekombinowanych klasyków niszczonych naszywkami, ćwiekami i nadrukami, duszących perfum, długich pazurów. Nade wszystko nie znoszę kobiet, które nie mają pojęcia o dobrym smaku: ubierają się zawsze tak, by odsłonić jak najwięcej ciała, co świadczy o ich desperacji. Ponadto, mają wrażenie, że w ten sposób zawojują świat! (Daniel, model i student psychologii)

Może zacznę od kobiecej figury i będę tą wyimaginowaną kobietę stopniowo ubierał. Preferuję sylwetkę szczupłą i normalną, ze wskazaniem na normalną. Zbyt wiele modelek, które mogę zobaczyć na zdjęciach, jest wychudzonych. Kobiety naprawdę mają piękne kształty i nie warto, by nadmiernie się odchudzały. Co do urody, staram się wychodzić z założenia, że każda kobieta jest piękna na swój sposób, jednak wyraźne, pełne usta z miłym uśmiechem, wesołe oczy i piękne brwi to rzeczy, na które zwracam szczególną uwagę. Jeżeli chodzi o fryzurę, najbardziej interesuje mnie, czy włosy są zadbane i gęste. Wolę ciemniejsze odcienie: brunetki, szatynki, ciemnorude. Makijaż ma wydobyć urodę, a nie zasłonić twarz, podkreślić oczy i usta, nadać kontrastu – tyle w zupełności wystarczy. Ubiór powinien być stosowny do sytuacji. Doceniam kobiety wybierające styl bardziej elegancki oraz mniej jaskrawe kolory, chociaż latem, na bankiecie czy balu, na pewno pochwalę dziewczynę za wybór ciepłych i żywych odcieni. Na co dzień lubię kobiety w koszulach i bluzkach, na specjalne okazje – w sukienkach. Nie rozumiem zbyt wyzywających stylizacji, zamiłowania do szpilek (nie wiem, jak możecie w nich chodzić) i psów w torebkach. (Robert, student biotechnologii)

Najbardziej lubię kobiety, które potrafią ubrać się dobrze zarówno na festiwal, jak i wieczorowe wyjście. Fajne są trampki, szorty, tank topy i kwiaty we włosach, ale też mała czarna. Na co dzień lepsze będą jeansy niż mini. Dopóki całość nie przypomina stylizacji cioci podczas jej czterdziestych urodzin, jest dobrze. Jestem ogromnym fanem zakolanówek i sukienek (niekoniecznie razem). Włosy? Nie przepadam za ugłaskanymi fryzurami. Zdecydowanie bardziej przekonuje mnie rozwiana burza długich włosów. Wyznaję zasadę #nofilter, jeśli chodzi o makijaż – jeśli już, to ma podkreślać, a nie określać. Nie faworyzuję szczególnie żadnej sylwetki, póki mieści się w granicach względnej normy i zdobi ją wieczny uśmiech. Nie rozumiem kompletnie dziewczyn w bluzach kangurkach i dresach, czy fullcapach. To samo, jeśli chodzi o emu, airmaxy albo makijaż grubości tektury falistej. Nie pociągają mnie dziewczyny stojące zimą przed krzywym domkiem w mini ledwie zakrywającej tyłek. A wszystkie te „preferencje” i tak z reguły można o kant kuli rozbić, jeśli (ona) uśmiecha się szczerze i dziewczęco. (Kamil, programista i fotograf)

Generalnie ładnemu we wszystkim ładnie. Szczególną uwagę zwracam na szczuplejsze kobiety w obcisłych strojach, o intensywnych kolorach, które dodają im jeszcze więcej blasku (w odróżnieniu od nijakich, matowych ubrań). Nie muszą być przesadnie eleganckie. Stawiam na naturalność, a nie na wystudiowane gesty. Lubię, gdy dziewczyna o siebie dba, ale w graniach rozsądku. Laski wiecznie przeglądające się i poprawiające każdy detal, mogą jedynie swoimi bezustannymi ingerencjami doprowadzić do szału ludzi wokół. A do tego ewidentnie sprawiają wrażenie próżnych, więc poniekąd atencja trafia kulą w płot – no chyba, że nie chcą być poważnie traktowane. Naprawdę nic się nie stanie, jeśli na głowie jest trochę artystycznego nieładu. Wystarczy wyluzować i wszystko będzie ok. Nie jestem z tych, którym podobają się wyższe kobiety. Przeważnie wolę urocze „miniaturki”, choć wzrost przecież nie ma bezpośredniego przełożenia na ogólną atrakcyjność. Toteż kategorycznie odrzucam kult szpilek – nawet wolę buty na płaskiej podeszwie. Być może ma to związek z faktem, że mało która kobieta potrafi naprawdę zgrabnie poruszać się na wysokim obcasie. Nie przeszkadzają mi okulary – chyba, że są w dziwnym kształcie – na szczęście nie wpływają zasadniczo na odbiór twarzy. Włosy koniecznie rozpuszczone – do pełni szczęścia najlepiej, gdyby były dłuższe niż krótsze. Rzadko podobają mi się wszelkiego rodzaju koki, które powiększają – za przeproszeniem – „łeb” do nieatrakcyjnych rozmiarów. Jestem przeciwnikiem push-upów, które traktuję jako zwykłe oszustwo. Nie jestem zwolennikiem głębokich dekoltów, odsłaniających maluśkie piersi. W przypadku większych, wręcz przeciwnie. Optuję za delikatnym, naturalnym makijażem. Nie jestem szczególnym entuzjastą dużych ust. Do małych nie mam najmniejszych zastrzeżeń. W ogólnym rozrachunku najciężej wybrać – cytując tytuł najlepszej płyty Ani Dąbrowskiej – „w spodniach czy w sukience?”. Uwarunkowane jest to mnóstwem czynników, choć spodnie są z reguły bardziej uniwersalne, gdyż lepiej prezentują pośladki. Jednak czarne mini również robią to z powodzeniem – być może najlepiej ze wszystkich wariantów. Dłuższe spódniczki zdają egzamin, gdy są obcisłe, a zdecydowanie najsłabiej wypadają sukienki – szczególnie wszelkie aseksualne firanki, w których nawet najpiękniejsza panna wygląda jak nie-wiadomo-co (typowy, acz nietrafiony sposób na ukrycie ciała u zakompleksionych dziewczyn). (Filip, student kulturoznawstwa)

Lubię kobiety o kobiecych kształtach, z szerokimi biodrami i ładną pupą. Piersi jakoś nie są moim fetyszem. Wzrost – do 175 cm maksymalnie. Preferuję niższe dziewczyny. Banalna uroda mnie nudzi, wolę charakterystyczne rysy. Większość kobiet, z jakimi się spotykałem, to brunetki. Jeśli makijaż, to tylko delikatny. Podoba mi się też czerwona szminka. Cenię sobie prostotę i elegancję. Mam też słabość do hiphopowych lasek, ale to naleciałość z podwórka. Jesli kobieta potrafi dobrać ciuchy do figury, to będzie wyglądać po prostu dobrze. (Michał, dziennikarz)

Planuję przeprowadzić podobny wywiad wśród pań. Tak więc już niedługo możecie spodziewać się tu wpisu o modzie męskiej z perspektywy kobiet. Jestem też ciekawa, jakie są preferencje Waszych partnerów i przyjaciół (tu pytanie do Czytelniczek) oraz Wasze (do Panów czytających ten tekst). Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Dołącz do dyskusji! 8 komentarzy

  1. Faktycznie, mocny rozrzut opinii. Moj facet twierdzi, że najlepiej wyglądam zaraz po przebudzeniu, ale wiem, ze lubi też kiedy sie wystroje. Nie przepada za to za moimi ulubionymi spodniami kwiecistymi i butami new balance.

    Super post! Czekam na babska wersje!

    Odpowiedz
  2. Moim zdaniem ten blog odzwierciedla to, jak kobieta powinna wyglądać.

    Odpowiedz
  3. Podobasz się chyba Michałowi dziennikarzowi 😉 opisał Ciebie! 🙂

    Odpowiedz
  4. Powiem, że pomysł na temat posta w blogu bardzo mi się podoba. Absolutnie odporna na sugestię, że należę do grupy komentatorek czepialskich napiszę, że brakuje mi syntetycznego komentarza autorki odnośnie wypowiedzi rozmówców. Może takowy ukaże się po wypowiedziach kobiet?
    Przedstawione wypowiedzi dotyczą mężczyzn z jednej lub bliskich półek intelektualno-profesjonalnych.
    Ciekawam zdania np. kelnera, montera instalacji sanitarnych, układacza kostki brukowej, rolnika….
    Ogónlie – post OK.

    Odpowiedz
    • Na razie opisałam trzy wnioski, które wynikają z wypowiedzi mężczyzn. Znajdują się w trzecim akapicie. Planuję stworzyć więcej niż dwa posty skupiające się wokół damsko-męskiej perspektywy, więc obszerniejszą syntezę zostawiałam sobie na później.

      Chciałabym też dotrzeć do innych – opisywanych przez Ciebie – grup zawodowych/intelektualnych. Jeśli mi się uda, napiszę również wpis z ich udziałem.

      Cieszę się, że pomysł Ci się spodobał.

      Odpowiedz
      • A mnie ciekawiłyby opinie kobiet na temat mody kobiecej- większość z nas kupuje w sieciówkach z „konieczności”, bo tak jest względnie finansowo, na lumpeksy nie każda ma czas i cieprliwość, więc generalnie wyglądamy identycznie, a wciąż każda każdą krytykuje, zapytałabym więc- why? 🙂

        Odpowiedz

Dodaj komentarz