20 listopada 2014

Venila Kostis – od mody do…

DSC_0312 2 (1000x667)

W sieci znana jako Venila Kostis oraz Chujowa Pani Domu. Magdalena Kostyszyn – kiedyś blogerka modowa, dziś prowadzi blog personalny. Znana z ciętego pióra. Jak sama o sobie pisze, uwielbia dobrą literaturę, seriale, podróże i spacery z psem.

  • Zaczynałaś jako blogerka modowa. Teraz piszesz na wiele tematów, i jak sama zaznaczasz: przede wszystkim piszesz. Co spowodowało tę zmianę?

Tak naprawdę od zawsze zależało mi tylko i wyłącznie na pisaniu. Blog jest doskonałym narzędziem do szlifowania swojego warsztatu – zakłada istnienie odbiorcy, a więc i daje możliwość interakcji z czytelnikiem, zmierzeniem się z krytyką, a w ostatecznym rozrachunku pozwala się rozwijać. Mam wiele pasji, stąd pomysł na połączenie ich właśnie w formie twórczości blogowej. Zaczynałam jako blogerka modowa, choć raczej daleko mi do stereotypowej szafiarki, która wrzuca do swoich notek minimum tekstu i posiłkuje się przede wszystkim fotografią. Dla mnie zawsze to tekst był na pierwszym miejscu – i nawet jeśli w każdej notce wrzucałam zdjęcia stylizacji, warstwa językowa odgrywała istotną rolę. I cieszy mnie ten fakt, bo sięgając do tekstów sprzed sześciu lat nie mam poczucia obciachu, zaglądam do archiwum raczej bez stresu. A skąd zmiana? Jakiś czas temu poczułam, że pozowanie do zdjęć i nabywanie nowych ubrań przestało sprawiać mi przyjemność. Uznałam również, że nie chcę być znana tylko i wyłącznie z tego, że dobrze się ubieram.

  • Czy łatwo było zmienić blog modowy w… no właśnie, w jaki? Jak na tę zmianę zareagowali czytelnicy?

W moim przypadku ta zmiana przebiegała raczej powoli, w związku z czym nową tematykę udało mi się przemycić raczej naturalnie, bez tworzenia większej rewolucji. Zresztą to nie było wcale trudne, bo od początku istnienia mojego wirtualnego dziennika zdjęcia i teksty żyły obok siebie, ale jednak osobno. Podczas gdy prezentowałam na sobie nową sukienkę, jednocześnie pisałam o życiowych dylematach; nieczęsto porywałam się na odniesienia do świata mody, czy opisu outfitu. Czytelnicy raczej pozytywnie przyjęli nową formułę bloga, której kategoriami chyba najbliżej do bloga personalnego. Zabrzmi to cholernie pesymistycznie, ale ja piszę przede wszystkim o sobie. Do czego to doszło!

  • Mówiąc o zmianach, Twój blog ma już 6 lat (jeśli dobrze liczę). Jak wyglądało blogowanie, kiedy zaczynałaś i jak wygląda dziś?

Od 6 lat prowadzę blog venilakostis.com, ale w przestrzeni publicznej obecna jestem znacznie dłużej – swój pierwszy blog założyłam w wieku 16 lat, więc te zmiany obserwuję już od ponad dekady. Zmieniło się tak naprawdę wszystko: sposób postrzegania blogów, pozycja blogerów w świadomości społecznej, możliwość zarabiania. Największą różnicę dostrzegam właśnie w odbiorze blogerów – jeszcze 5 lat temu o swojej internetowej zajawce wypadało raczej milczeć, dziś dobry bloger stawiany jest na równi z dziennikarzem.

  • Ostatni post typowo „szafiarski” opublikowałaś 30 września. Nie tęsknisz czasem za tego typu wpisami?

Niektórzy czytelnicy nawet odetchnęli z ulgą, że wpisów typowo modowych jest coraz mniej – absolutnie im się nie dziwię – uważam, że ubieram się całkowicie zwyczajnie, nie eksperymentuję z nowymi stylami, ani nie kupuję zbyt często nowych ubrań, w związku z czym trudno mi pod tym względem być dla kogokolwiek autorytetem. I ani nie tęsknię, ani całkowicie się nie odcinam od tego typu publikacji. Kto wie, co przyniesie wiosna?

  • Jakie jest Twoje zdanie na temat polskiego środowiska blogerek modowych?

To bardzo nierówne środowisko, więc trudno je oceniać w całości. Mamy bowiem fantastyczne blogerki, które robią międzynarodowe kariery w świecie mody; dziewczyny, które perfekcyjnie interpretują światowe trendy i przenoszą je na grunt polski, ale i jednocześnie blogerki, które są odtwórcze. Odnoszę smutne wrażenie, że rozwój blogosfery modowej w Polsce stanął w miejscu, w momencie, w którym szafiarki zaczęły współpracować barterowo ze sklepami azjatyckimi – w tym momencie co drugi blog zalany jest produktami z Chin, w związku z czym trudno szukać tam jakiejkolwiek innowacji, czy inspiracji.

  • Często relacjonujesz swoje podróże. Które z miast, jakie odwiedziłaś, wydaje Ci się najbardziej interesujące pod względem mody?

Z jednej strony Tokio – podziwiam mieszkańców tego miasta za absolutną nonszalancję, luz, umiejętność zestawiania ze sobą różnych stylistyk, a także zazdroszczę dostępności fantastycznych rodzimych marek. Z drugiej strony miasta skandynawskie, takie jak Sztokholm czy Kopenhaga, których mieszkańcy w wyjątkowy dla siebie sposób celebrują minimalizm w najlepszym wydaniu. I to jest tak piękne, że aż chce się tam przeprowadzić, teraz, natychmiast i ubierać się zupełnie tak jak oni.

  • Powiedziałaś kiedyś, że najbardziej interesuje Cię marketingowy aspekt mody. Twoim zdaniem, która polska marka radzi sobie w tym temacie najlepiej?

RISK made in warsaw – to, co te dziewczyny (Antonina Samecka, Klara Kowtun) wyrabiają ze swoją marką jest godne podziwu. Łatwiej byłoby zresztą wyliczyć to, czego w ramach promowania własnej firmy nie robią. Weźmy np. jedno z ich ostatnich działań: w ramach Projektu Tyrmand organizowanego przez Muzeum Literatury w Warszawie, powstała kolekcja inspirowana latami 50. Towarzyszył jej film „Potańcówka”, idealnie wpisujący się w konwencję tamtego okresu, którego premiera miała miejsce na stylowym dziedzińcu obok butiku, a nad głowami gości po linach spacerowali artyści odziani w charakterystyczne dresowe szaty. Coś wspaniałego.

DSC_0302 2 (1000x667)

Dołącz do dyskusji! 5 komentarzy

  1. świetny materiał na post, zgadzam się z Tobą

    poradnik modowy: http://youbeefashion.blogspot.com/

    Odpowiedz
  2. Wywiad na prawdę dobry i miło się czyta, ale Sztokholm i Kopenhaga to skandynawskie miasta, nie państwa. Mały chochlik 🙂

    Odpowiedz
  3. Bardzo fajny wywiad 🙂 Przyjemnie się czyta.

    Odpowiedz
  4. Super, świetnie się czytało! Mam nadzieję, że będzie więcej takich wywiadów 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Autor

Paulina Rudnicka

Kategorie

Wywiady

Tagi

, ,
Udostępnij ten post na: Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na Google+ Udostępnij na Pinterest