27 maja 2014

Project Runway – wielkie zaskoczenie

2841c502-e446-11e3-a58c-0025b511226e

Jesteśmy już po pierwszej edycji programu Project Runway. Odczekałam dwa dni, zanim napisałam ten tekst, by emocje trochę opadły. Sama jestem zaskoczona, że owakie w ogóle się pojawiły!

Rzadko oglądam tego typu produkcje telewizyjne. Przeważnie patrzę na nie z lekkim politowaniem. Nie kupuję Voice of Poland, gardzę Tańcem z gwiazdami (mocne, ale przemyślane słowo!), śmieję się, gdy włączam Top Model. Dotąd jedynym programem, który w jakimś stopniu mnie przekonywał, był You Can Dance. Gdyby wyrzucić z każdej edycji jurora-celebrytę, który nigdy nie tańczył zawodowo i pozbyć się wstawek dotyczących trudnego dzieciństwa uczestników – pewnie uznałabym go za program idealny.

No właśnie, polski show-biznes zakłada, że współczesny odbiorca, jeśli nie jest związany z branżą – nie zainteresuje się tematem samym w sobie. Błąd! Nigdy nie tańczyłam zawodowo, ale absolutnie uwielbiam patrzeć na tych, którzy robią to dobrze, nie na celebrytów przestępujących z nogi na nogę. Tak samo jest z modą. To oczywiste, że w tym przypadku jestem w targecie „zainteresowanych”, ale nie ja jedna oglądałam Project Runway. Jeszcze przed finałem, usłyszałam od koleżanki: „widziałam na jednym z portali plotkarskich kreacje Kuby, Liliany i Maćka”. Potem okazało się, że nawet mój ojciec widział kilka odcinków. Jestem zaskoczona!

Mam wrażenie, że ten program jest potwierdzeniem tezy, iż moda dotyczy każdego. Pamiętajmy, że chcąc nie chcąc, wszyscy chodzimy ubrani! Niezależnie od tego, jak bardzo tę modę staramy się wyprzeć, jest nam tak samo bliska i niezbędna do życia jak jedzenie. Nawet jeśli siedzący przed telewizorami Polacy stwierdzali, że „danej rzeczy w życiu by nie założyli”, nie ma to większego znaczenia. Ważne, że uczestniczyli w przedsięwzięciu, które jest kolejnym krokiem dla tworzącej się „narodowej sceny modowej”, możliwe, że krokiem milowym.

eacbad76-e032-11e3-9f54-0025b511229e

Program, jak każde inne telewizyjne show, nabrał ram fabularnych. Naszym oczom ukazał się pewny siebie i – dla niektórych – zarozumiały Kuba, zauroczony w jednej z modelek, ciepła Liliana czy uroczy, kreatywny i nieco nieporadny Maciej. Oglądaliśmy ich zmagania, konflikty i rodzące się przyjaźnie. Pokazano kontekst, ale nie pozwolono, by przyćmił on clou programu. Jest on potrzebny, powiedziałabym nawet, że niezbędny, bo za każdym projektem zawsze stoi historia, a my jako odbiorcy i konsumenci, lubimy ją widzieć.

Zamiast ckliwych historii o trudnym dzieciństwie na wsi czy braku zrozumienia wśród rówieśników, ciągnących się w innych programach przez trzy czwarte odcinka, przyglądaliśmy się pracy projektantów, słuchaliśmy opinii jurorów i gości, którzy – moim zdaniem – byli po prostu trafnie dobrani. Tak samo jak prowadząca, Anja Rubik, będąca naszą narodową wizytówką i co potwierdził ten program – osobą o bardzo silnej osobowości. Project Runway niesie za sobą jeszcze jedną, kluczową wartość, która pozwoliła mi z takim zaangażowaniem go oglądać. Chyba pierwszy raz odeszliśmy od typowej dla tej branży infantylizacji mody. Po wszystkich produkcjach, w których styliści ubierali zakompleksione Panie i towarzyszących temu hasłach typu „jesteś piękna”, pokazaliśmy modę w nowej odsłonie: jako trudną, nieco bezwzględną, ale także bardzo istotną branżę.

fd851628-e032-11e3-804b-0025b511229e

Dodam jeszcze coś, z czym zapewne większość z Was (kibicująca Maćkowi), może się nie zgodzić. Niezależnie od swoich stylistycznych preferencji, cieszę się, że wygrał właśnie Kuba. Darzę sympatią całą finałową trójkę, jednak obiektywnie rzecz biorąc to Kuba jest najlepiej przygotowany, by zrobić karierę w Polsce, a może i nie tylko tu. Jest skupiony, dojrzały i dokładny w tym co robi. Dodatkowo rozumie rynek, dzięki czemu łączy wizję z pragmatyzmem. Nie tworzy ubrań jedynie na wybieg, scenę czy do muzeum. Przez chwilę bałam się, że formuła programu nie pozwoli zwyciężyć uczestnikowi, który dał się poznać jako nazbyt pewny siebie. Na szczęście moje obawy okazały się zupełnie nieuzasadnione. Śledzę losy całej trójki i życzę im jak najlepiej. Mam też nadzieję, że na drugą edycję nie będę musiała długo czekać. Project Runway jest dla mnie wielkim pozytywnym zaskoczeniem!

Jeśli jakimś cudem nie widzieliście tego programu, wszystkie odcinki są dostępne TUTAJ (kliknij)

Fot.: TVN/ Piotr Mizerski

Dołącz do dyskusji! 9 komentarzy

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Nie polubiłam Kuby jako osoby, oglądając go w telewizji, jednak od początku widziałam w nim faworyta, bo po prostu wie, co robi. Mnie też się cały program bardzo spodobał, poznałam modę trochę bardziej od podszewki 🙂 Mam nadzieję, że cala trojka finalistów odniesie sukcesy. Jeszcze chcialabym się odnieść do Twojej opinii, że każdy z nas jest związany z modą – ja myślę tak samo i od wielu lat staram się to wyperswadować znajomym, którzy chodząc w rurkach i glanach twierdzą, że mają modę w nosie ;D bo oni sa nie modni i wcale ich nie obchodzi, co jest modne, a przeciez moda to nie tylko trendy, to cała dziedzina sztuki, a wreszcie sztuka użytkowa, nawet „zwykła” koszulka jest modą 😉

    Odpowiedz
  2. Uzależniłam się i oglądałam każdy odcinek 😀 Czekam na 2. serię 🙂

    Odpowiedz
  3. Osobiście nie zgadzam się tylko z tym, że wszyscy dodatkowi goście byli dobrze dobrani. Michał Piróg jednak moim zdaniem był strzałem w stopę gdyż często komentował samych uczestników, a nie ich kreacje. Sam program wypada zaskakująco dobrze na tle innych programów tego typu. Wiele osób twierdzi, że zagraniczne wersje są o wiele lepsze, nie było mi dane ich oglądać, ale uważam, że polska wersja wcale nie jest zła.
    Od początku kibicowałam Kubie, owszem jest pewny siebie ale patrząc na to co robi i jak konsekwentnie zazwyczaj dąży do celu to wydaje mi się, że w tym momencie jest to jego atut.
    Tekst ciekawy i cieszę się, że na niego trafiłam 😉

    Odpowiedz
  4. A ja się prawie w ogóle nie zgadzam, uważam, że jury (z wyjątkiem pana Przybylskiego) sprawowało się conajmniej słabi i nieprofesjonalnie, a mody i pracy projektantów było bardzo mało. Zresztą w dużej mierze/w całości zgadzam się z Tobiaszem Kujawą, pewnie znasz, ale dla wszystkich: polecam cały cykl Runway’u, odcinek po odcinku: http://freestylevoguing.com/ 🙂

    Odpowiedz
    • Uwielbiam ten cykl Tobiasza. Moje i jego oceny bardzo się od siebie różnią, choć byłabym w stanie przyznać mu wiele racji. Skąd ta skrajność. Tobiasz ocenia Project Runway w kontekście „modowego show” i nie bierze pod uwagę kalek: telewizja, widzowie, zasięg, mainstream – innymi słowy pisze z perspektywy dziennikarza „modowego”. W takim kontekście ja również się z nim zgadzam! Moja perpektywa pisania jest po prostu inna, bo traktuję to jako „telewizyjne” show.

      Odpowiedz
  5. Jeden z lepszych programów! Uważam, że finał jak najbardziej sprawiedliwy. Znaleźli się w nim bardzo uzdolnieni ludzie, widać, że szycie to ich pasja. Co do Kuby… Takie czasy. Ludzie, którzy mają jego charakter i za wszelką cenę chcą wygrać – wygrywają! Pewność siebie przede wszystkim wygrała,

    Odpowiedz
  6. A ja pierwszy raz słyszę o programie, tzn pamiętam, że w Krakowie wisiały jakieś plakaty z Rubik, ale nie skupiłam się na tym nazbyt długo.
    I w zasadzie… wcale nie chce mi się oglądać kolejnego „szoł” .
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Autor

Paulina Rudnicka

Kategorie

Filmy & książki

Tagi

, , , , ,
Udostępnij ten post na: Udostępnij na Facebooku Udostępnij na Twitterze Udostępnij na Google+ Udostępnij na Pinterest